POLSKI ZWIĄZEK RUGBY

JEDNOŚĆ • PASJA • SOLIDARNOŚĆ DYSCYPLINA • SZACUNEK

Menu

Przegląd Lig Świata27.09.2021


Top 14 - Francja
•          W czwartej kolejce francuskiej Top 14 największym hitem było jedyne niedzielne spotkanie, Tuluzy z Clermont. Pierwsza połowa w starciu potęg wypadła na korzyść gości. Zaczęli od przyłożenia Aliveretiego Raki. Co prawda Romain Ntamack odpowiedział, a na dodatek jeden z graczy gości zobaczył żółtą kartkę, ale Clermont przed przerwą wróciło na prowadzenie – zmiennik Raki, Marvin O’Connor, zaledwie po dwóch minutach gry zdobył przyłożenie, a tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę za faul na nim żółtą kartkę zobaczył Zack Holmes. Clermont prowadziło co prawda tylko 12:10, ale grał z przewagą. Jednak Tuluza mimo osłabienia na początku drugiej połowy wróciła na prowadzenie. I choć długo wynik był na styku, w końcówce rozstrzygnęła mecz na swoją korzyść – wygrała 27:15.
•          W sobotę najciekawiej było chyba w Paryżu, gdzie Racing 92 podejmował Lyon. Gospodarze, podrażnieni porażką z Biarritz sprzed tygodnia, już po kwadransie prowadzili 21:0. Błyszczeli Finn Russell i Kurtley Beale. Na tym jednak zdobycze punktowe w pierwszej połowie się skończyły (było jeszcze jedno przyłożenie Racingu, anulowane po TMO). A w drugiej części spotkania jego obraz kompletnie się zmienił. To Lyon zaczął przeważać i zdobywać przyłożenia, co ułatwiła im żółta kartka Camille’a Chata. Na kwadrans przed końcem Racing 92 prowadził już tylko 24:20 i musiał drżeć o zwycięstwo. Lyończycy grali do końca i do zwycięstwa zabrakło im bardzo niewiele.
•          Odrobinę nieoczekiwanie mieliśmy sporo emocji także w dwóch innych spotkaniach, które miały swoich zdecydowanych faworytów. Kiepsko radzące sobie Pau podejmowało milionerów z Montpellier. Gospodarze punktowali z karnych, natomiast goście zdobywali przyłożenia. Po pierwszej połowie było 12:6, a na 10 minut przed końcem 12:9 dla Montpellier. I wtedy zaczął się mecz pełną gębą – przez te ostatnie dziesięć minut padły cztery przyłożenia. Najpierw na prowadzenie wyszło Pau, na co odpowiedziało Montpellier. Na dwie minuty przed końcem znowu przyłożenie dla Pau (oba przyłożenia były podwyższone) dało im prowadzenie 23:17. Montpellier zdołało odpowiedzieć przyłożeniem w ostatniej akcji meczu, ale Anthony Bouthier spudłował podwyższenie i Pau wygrało nieoczekiwanie 23:22. Montpellier może żałować: na cztery podwyższenia tylko jedno było skuteczne (Paolo Garbisiego w pierwszej połowie).
•          Drugi nieoczekiwanie emocjonujący pojedynek zobaczyliśmy w Katalonii, na stadionie beniaminka z Perpignan, który podejmował inną finansową potęgę, Tulon. Goście co prawda zagrali bez dwóch świetnych graczy trzeciej linii, których kontuzje wykluczyły z gry na kilka miesięcy – Sergio Parisse i Facundo Isy – ale i tak byli faworytami. Tymczasem ilekroć Louis Carbonel wyprowadzał tulończyków na trzypunktowe prowadzenie, karnym odpowiadał mu Melvyn Jaminet (choć zaczął mecz od pudła; zresztą, skończył także pudłem). Schemat został przełamany na kwadrans przed końcem, gdy to Jaminet wyprowadził Perpignan na prowadzenie 12:9 i ten wynik przetrwał już do końca meczu.
Poza tym La Rochelle odbiło się od dna i odniosło pierwsze zwycięstwo – pokonało beniaminka z Biarritz 59:17 (już po pierwszej połowie było 33:0, a w jej trakcie hat-trick przyłożeń zaliczył łącznik młyna Tawera Kerr-Barlow), podobnie Stade Français, które pokonało Castres 34:10 (i to pomimo gry w osłabieniu już od 3. minuty meczu po czerwonej kartce Paula Alo-Emile za wysoką szarżę), a Bordeaux pokonało 29:10 Brive, które wystąpiło z sześcioma Gruzinami, w tym czterema w pierwszym składzie (pierwsza połowa wyrównana, ale drugą Bordeaux wygrało 20:0).
•          Nie ma już w lidze francuskiej ekipy bez zwycięstwa, a bez porażki pozostała tylko Tuluza. Wypracowała pięć punktów przewagi nad kolejną ekipą – Racingiem 92. W tabeli ciasno – zaledwie pięć punktów dzieli drugą ekipę od dwunastej. Na przedostatnie miejsce spadł potężny Clermont, a mimo pierwszego zwycięstwa ostatnią lokatę nadal zajmuje Stade Français.
•          Na zapleczu Top 14, czyli w Pro D2, z czterech niepokonanych drużyn pozostały tylko trzy: w bezpośrednim starciu Colomiers pokonali Montauban aż 41:14. Lider tabeli, Mont-de-Marsan pokonał Agen 43:8. Goście, spadkowicze z Top 14, z kompletem porażek – potężny kryzys trwa. Oprócz nich bez zwycięstwa jest jeszcze tylko jedna drużyna.
 
Premiership - Anglia
•          Drugą kolejkę najwyższej ligi w Anglii zaczął mecz Gloucester z Leicester Tigers. Goście, opromienieni zwycięstwem nad Exeter Chiefs sprzed tygodnia, mocno weszli w spotkanie i po kwadransie prowadzili 13:0. Mecz się toczył w rytmie: Tigers odskakiwali, potem Gloucester zmniejszali stratę i historia zaczynała się od nowa. Na 8 minut przed końcem gospodarze ponownie zmniejszyli stratę do 7 punktów, a na dodatek mieli liczebną przewagę po żółtej kartce dla gracza Tigers, który moment wcześniej wszedł na boisko. George Ford mógł co prawda podnieść prowadzenie do 10 punktów, ale spudłował z podstawki. Gracze Gloucester walczyli do końca, tuż przed wybiciem 80 minut odzyskali piłkę, w ostatniej akcji od pola punktowego gości dzieliły ich może dwa metry, ale nic nie wskórali – przegrali 26:33, inkasując jednak dwa punkty bonusowe. Ozdobą meczu była zakończona przyłożeniem akcja Harry’ego Pottera, ale ładnych akcji mieliśmy tam więcej.
•          Mecz Harlequins z Worcester Warriors sędziowała Sara Cox – pierwsza kobieta w historii Premiership. Harlequins sięgnęli w tym meczu po wygraną, choć Warriors nie poddali się łatwo. Obrońcy tytułu już po pierwszej połowie prowadzili 21:3 (dwa pierwsze przyłożenia to zdobycze powołanych do kadry Louisa Lynagha i Alexa Dombrandta, których oglądał na tym meczu Eddie Jones), po kwadransie drugiej połowy nadal mieli 18 punktów przewagi, ale wtedy goście zaczęli ją redukować i zmniejszyli do 4 punktów. Na pięć minut przed końcem Quins dorzucili jednak kolejne przyłożenie z podwyższeniem, a Warriors odpowiedzieli za późno, by mieć szanse na zwycięstwo. Harlequins wygrali 35:29.
•          Najciekawiej zapowiadał się w tej kolejce mecz Exeter Chiefs z Northampton Saints i nie zawiódł kibiców. Już w pierwszej minucie Saints mieli szansę na objęcie prowadzenia po sprincie George’a Furbanka przez pół boiska, ale nic z tego nie wyszło, a Chiefs błyskawicznie odpowiedzieli i po 7 minutach meczu prowadzili 14:0. Saints jednak błyskawicznie się otrząsnęli i po 20 minutach mieliśmy remis, a chwilę później ich prowadzenie. Chiefs koncentrowali się na grze młynem, Saints rozwijali skrzydła. Do przerwy gospodarze prowadzili 21:17. W drugiej połowie brakło przyłożeń. Chiefs dorzucili do swojej przewagi trzy oczka, ale w ostatnim kwadransie Saints stopniowo stratę odrabiali dzięki kolejnym karnym. Decydującego George Furbank kopnął na minutę przed końcem meczu i dzięki temu nieoczekiwanie Saints odnieśli zwycięstwo 26:24. Dla gości było to drugie zwycięstwo w sezonie, dla gospodarzy niespodziewanie druga porażka.
•          Drugą porażkę poniosła też inna czołowa drużyna poprzedniego sezonu, Bristol Bears, która przegrała na wyjeździe z zaczynającymi w tej kolejce sezon Wasps aż 8:44 (dwa przyłożenia dla „Os” w pierwszej połowie zdobył debiutujący w ich składzie Ali Crossdale, a dwa ostatnie zdobyli grając w czternastkę po czerwonej kartce dla swego kapitana Brada Shieldsa). Nieoczekiwanie przegrało też Bath (grające m.in. bez Danny’ego Ciprianiego), pokonane przez Newcastle Falcons 20:13 (Falcons już do przerwy prowadzili 20:3, a pierwsze przyłożenie zdobył Adam Radwan). Remis 31:31 padł w meczu London Irish z Sale Sharks – goście mieli znakomitą połowę, po której prowadzili 31:14 (w tym 16 punktów AJ MacGinty’ego, który jednak sfaulowany doznał na koniec tej części meczu kontuzji i musiał opuścić boisko), ale w drugiej połowie trzy przyłożenia pozwoliły gospodarzom wyrównać (gdyby nie dwa spudłowane podwyższenia…). Pauzowali Saracens.
•          Fotel lidera w tabeli utrzymali Leicester Tigers, dwa zwycięstwa z bonusem mają oprócz nich tylko Harlequins. Na dnie tabeli nieoczekiwanie dwie znakomite drużyny: Exeter Chiefs i Bristol Bears (bez zwycięstwa także Bath i Gloucester). Exeterczycy grają bez sponsora na koszulkach – klub wciąż ma odstraszające sponsorów kłopoty związane z wizerunkiem nawiązującym do Indian.
•          Na drugim froncie, w Championship, zwraca uwagę nieoczekiwana przegrana Cornish Pirates z Hartpury University (18:37). Po dwóch kolejkach tylko dwie drużyny bez porażki: Jersey Reds i Ealing Trailfinders (ci ostatni w ten weekend pauzowali).
 
United Rugby Championship - Irlandia, RPA, Szkocja, Walia, Włochy
•          Pierwszy mecz sezonu zobaczyliśmy w Parmie, gdzie w piątek miejscowe Zebre podejmowało Lions z Johannesburga. Mecz o dwóch obliczach. W pierwszej połowie dominacja gości, którzy prowadzili 35:0. Na początku drugiej dorzucili jeszcze trzy oczka, a potem chyba po prostu odpuścili – i Zebre w ciągu 13 minut odrobiła aż cztery przyłożenia. Potem wynik stanął, ale ten świetny zryw w drugiej połowie pozwolił Włochom przegrać tylko 26:38 i zainkasować ofensywny bonus.
•          Najciekawiej w pierwszej kolejce zapowiadały się starcia pomiędzy dwoma najlepszymi drużynami Pro14 z poprzedniego sezonu i dwoma najlepszymi drużynami Currie Cup: mierzyli się ze sobą mistrzowie (Leinster – Bulls) i wicemistrzowie (Munster – Sharks). W meczu w Dublinie Leinster dał twardą lekcję gościom z drugiego końca świata. Już po kwadransie prowadził 17:0, i choć potem miał 40 minut bez punktów, cały mecz wygrał komfortowo 31:3. Równie pewnie w meczu wicemistrzów Munster poradził sobie z Sharks. W składzie gospodarzy zobaczyliśmy Simona Zebo, który wrócił tu z Francji, a u Sharks Ruana Pienaara wypożyczonego z Cheetahs (zagrał jako łącznik młyna). Więcej powodów do radości miał ten pierwszy, który zdobył dwa przyłożenia: pierwsze i ostatnie (po znakomitej akcji zespołu). Kolejne dwa dorzucił dla Munsteru niezawodny Gavin Coombes, jedno najlepszy na boisku Craig Casey, a gospodarze wygrali ostatecznie aż 42:17. Gości zaczęli odpowiadać dopiero w drugiej połowie, gdy spotkanie było już w praktyce niemal rozstrzygnięte. Rozmiary porażek gości w obu tych meczach w pewnym stopniu tłumaczy brak w składzie reprezentantów kraju.
•          Ciekawie było w starciu Ulsteru z Glasgow Warriors. Dziewięć przyłożeń, Ulster na prowadzeniu niemal cały mecz (od karnego przyłożenia już w 3. minucie meczu, z trwającą tylko kilka minut przerwą na przełomie połów), ale wciąż czujący oddech Szkotów na karku. Wynik 35:29 ustalił się na kwadrans przed końcem, ale goście z Glasgow walczyli o zwycięstwo do końca, brakło im jednak odrobiny szczęścia. Dość powiedzieć, że mimo porażki Warriors, najlepszym zawodnikiem meczu wybrano ich gracza, Rory’ego Darge’a. Obie drużyny potrafiły zdobywać przyłożenia w osłabieniu, a akcja Szkotów w takiej właśnie sytuacji zakończona przyłożeniem George’a Horne’a była chyba najładniejszą w tym świetnym spotkaniu.
•          Poza tym Cardiff pokonało Connacht 33:21 (Connacht długo trzymał się blisko, ale na kilkanaście minut przed końcem w ciągu jednej akcji stracił dwóch graczy z żółtymi kartkami i wtedy Cardiff odskoczyło – odniosło pewne zwycięstwo mimo utraty w pierwszej połowie z kontuzjami obu łączników ataku, debiutującego w zespole Rhysa Priestlanda i jego zmiennika), Benetton pokonał Stormers 22:18 (dzięki świetnym ostatnim 20 minutom, decydujące o zwycięstwie przyłożenie po świetnej akcji zdobył nastolatek Tommaso Menoncello), Edynburg zaczął sezon od zwycięstwa nad Scarlets 26:22 (po zaciętym pojedynku – Scarlets gonili wynik w drugiej połowie, ale nie podołali; u gospodarzy błyszczały nowe nabytki z Benem Vellacottem na czele), a w jedynych regionalnych derby tej kolejki Dragons przegrali z Ospreys 23:27 (dobry początek Dragons, ale 50 minut bez punktów to zbyt wiele, aby wygrać mecz).
•          I już po pierwszej kolejce mamy na czele tabeli stały irlandzki duet: Leinster przed Munsterem.
•          Władze ligi, aby dodatkowo uatrakcyjnić rozgrywki, postanowiły ustanowić dodatkowe nagrody (tarcze) dla czterech drużyn, po jednej z każdej grupy. Zwycięzca grupy (po podsumowaniu wszystkich 18 spotkań) awansuje bezpośrednio do Champions Cup, natomiast tarcze będą otrzymywać najlepsze drużyny po podsumowaniu wyłącznie gier z rywalami z tej samej grupy (a zatem tych o charakterze lokalnych derby).
•          W lidze postanowiono także zastosować nowe statystyki (xP) wzorowane na wskaźnikach EPA z NFL: punktować działania zawodników na boisku, aby ocenić ich wpływ na końcowy wynik meczu. Samo przyłożenie warte jest najwięcej, ale np. niemal tyle samo punktów zawodnik może zarobić za wygranie karnego w młynie z wrzutem drużyny przeciwnej. Póki co samych statystyk jednak nie widać.
 
NPC - Nowa Zelandia
•          W NPC wciąż echa starcia Waikato z Canterbury z ostatniej kolejki (przegranej przez Waikato jednym punktem po spudłowanym podwyższeniu z ostatniej akcji meczu) – szef nowozelandzkich sędziów, Bryce Lawrence, przyznał, że kop z podwyższenia powinien być w tej sytuacji powtórzony (zawodnicy Canterbury ruszyli zbyt szybko w kierunku piłki). W ten weekend Waikato nie zostawiło już nic na ostatnią minutę: w meczu na szczycie z Tasman wygrało na wyjeździe 39:22 (wyjątkowe zwycięstwo, bo Waikato przegrało ostatnie siedem bezpośrednich spotkań z tym przeciwnikiem, a na wyjeździe ostatni raz sukces odniosło 14 lat temu) i wyprzedziło swych rywali w tabeli. Dla obrońców tytułu była to pierwsza porażka w sezonie. Niepokonana pozostaje jedynie drużyna z drugiego poziomu (Championship), Taranaki, która odniosła już czwarte zwycięstwo w rozgrywkach – trzy z nich nad drużynami z wyższego poziomi (Premiership). W ten weekend pokonała Bay of Plenty na wyjeździe aż 55:28. Męczyło się natomiast Canterbury, które dopiero po dogrywce pokonało niżej notowany Southland 19:16.
Wciąż nie mogą dołączyć do gry trzy drużyny z Auckland – nowozelandzkie władze nie zgodziły się na ich wyprowadzkę z miasta. Trzy ekipy kobiece z tego miasta uczestniczące w Farah Palmer Cup wycofały się z rywalizacji – organizatorzy NPC mają jednak nadzieję na powrót męskich drużyn do gry. Problem w tym, że jeśli nie uda się to do 8 października, pozostaje organizowanie spotkań w środku tygodnia, a już wiadomo, że ograniczenia w Auckland potrwają co najmniej do 5 października.
 
Top10 - Włochy
•          Ruszyła włoska Top10. Na boisku zabrakło jednak obrońców mistrzowskiego tytułu, Rovigo. Ich mecz z Mogliano nie doszedł do skutku – w Mogliano tuż przed spotkaniem stwierdzono przypadek zarażenia koronawirusem. Wygrywały natomiast pozostałe zespoły z najlepszej czwórki poprzedniego sezonu: Calvisano pokonało Fiamme Oro 19:17, Petrarca wygrała z Lyons 45:13, a Emilia zwyciężyła na wyjeździe Lazio aż 57:21.
•          Władze włoskiej ligi ogłosiły nowinki w przepisach, które postanowiono tam stosować. Będzie zatrzymywany czas od momentu przyznania młyna do momentu wrzutu piłki, a drużyny będą miały 30 sekund na uformowanie młyna (jeśli ktoś nie zdąży – rzut wolny). Kolejna zmiana to przyjęcie 20-minutowej czerwonej kartki (z prawem wejścia po tych 20 minutach zmiennika lub gracza, który wcześniej zszedł z boiska w ramach zmiany taktycznej). No i wreszcie nowe zasady przyznawania punktów bonusowych: przechodzą częściowo na system „francuski”, tj. bonus w przypadku zwycięstwa (lub remisu) będzie przyznawany tylko za zdobycie o trzy przyłożenia więcej od przeciwnika. W przypadku porażki zasady pozostają niezmienione (cztery przyłożenia lub porażka maksymalnie 7 punktami). Rozmyślano nad TMO, ale ostatecznie koszty zniechęciły kluby do jego wprowadzania.
 
Didi 10 - Gruzja
•          Zaczęła się liga gruzińska, czyli Didi 10. Obrońca tytułu, Aja Kutaisi, miał nadzwyczaj ciężką przeprawę w meczu z beniaminkiem: co prawda pokonał Kazbegi, ale tylko 25:23 i musiał drżeć o zwycięstwo do ostatnich chwil meczu. Z kolei przegrane w ostatnim finale Batumi wygrało z jedną ze słabszych drużyn poprzedniego sezonu, Aresem Kutaisi, 22:7.
 
Divisão de Honra - Portugalia
•          Wystartowała też portugalska Divisão de Honra. Od porażki zaczęli sezon obrońcy tytułu, Técnico, którzy przegrali z Cascais 3:18. Wicemistrzowie, Direito, pokonali Evorę 29:5. Pierwszym liderem została Agronomia po imponującym zwycięstwie nad Montemorem 69:0.
 
SuperLiga - Rumunia
•          W Rumunii rozegrano ostatnią kolejkę fazy zasadniczej SuperLigi. Przed nami trzyfazowy play-off na wzór francuskiej Top 14, w którym weźmie udział wszystkie sześć drużyn ligowych. Na początek ćwierćfinały, w których zagrają Dinamo Bukareszt z ACS Tomitanii z Konstancy oraz SCM Timișoara z Universitatea Cluj. Zdecydowanymi faworytami są gospodarze – ich rywale zdecydowanie odstawali od reszty stawki i ani razu nie urwały punktów drużynom z czołowej czwórki. •          Bezpośrednio do półfinałów awansowała najlepsza w fazie zasadniczej Steaua Bukareszt oraz druga w tabeli Știința Baia Mare.
 
Super6 - Szkocja
•          W Szkocji rozważano plan porzucenia świeżo utworzonych półprofesjonalnych rozgrywek Super6. Ich przeciwnicy chcieli przywrócenia rozgrywek pomiędzy sześcioma szkockimi regionami (Glasgow, Edynburg, północ, południe, środek i „Exiles”). Uważali, że te same pieniądze włożone w Premiership dałyby podobny efekt, tymczasem obecnie kluby Super6 drenują z talentów pozostałe ekipy. Inicjatywa wyszła z Glasgow (pozbawionego reprezentanta w Super6), jednak pomysł upadł w głosowaniu w szkockiej federacji.
 
Grzegorz Bednarczyk

Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]
Ekstraliga: VI kolejka przełożona RTDiM 04: Turniej w Lublinie
NAJBLIŻSZY MECZ
vs
Polska Niemcy

Rugby Europe Trophy
Gdynia, 13.11.2021

Informacje dla MEDIÓW
Tabela Ekstraligi
 01 MKS Ogniwo Sopot 5 25
 02 RC Lechia Gdańsk 6 25
 03 Up Fitness Skra Warszawa 6 22
 04 Edach Budowlani Lublin 6 22
 05 RC Orkan Sochaczew 6 20
 06 Master Pharm Łódź 4 10
 07 RC Arka Gdynia 6 9
 08 RzKS Juvenia Kraków 6 9
 09 Awenta Pogoń Siedlce 6 2
 10 KS Posnania Poznań 5 0