Już
tylko 8 zespołów ma szanse na puchar Webba Ellisa. W ćwierćfinałach zagrają w sobotę, 6 października: Australia v Anglia (Marsylia), Nowa Zelandia v Francja
(Cardiff) oraz w niedzielę, 7 października: RPA v Fidżi (Marsylia) i Argentyna
v Szkocja (Saint Denis).
/foto: www.irb.com/
Tabele
grupowe (zespoły uzyskujące awans na niebiesko):
Grupa
A: 1.RPA 19 punktów (4 mecze) 189-47; 2.Anglia 14(4) 108-88;
3.Tonga 9(4) 89-96; 4.Samoa 5(4) 69-143; 5.USA 1(4) 61-142
Grupa B: 1.Australia
20(4) 215-41; 2.Fidżi 15(4) 114-136; 3.Walia
11(4) 168-105; 4.Japonia 3(4) 64-210; 5.Kanada 2(4) 51-120
Grupa C: 1.Nowa
Zelandia 20(4) 309-35; 2.Szkocja 14(4) 116-66; 3.Włochy 9(4) 85-117; 4.Rumunia
5(4) 40-161; 5.Portugalia 1(4) 38-209
Grupa D: 1.Argentyna
18(4) 143-33; 2.Francja 15(4) 188-37; 3.Irlandia
9(4) 64-82; 4.Gruzja 5(4) 50-111; 5.Namibia 0(4) 30-212 ---1 października
2007--- Kolejna czołowa drużyna europejska może już pakować swoje bagaże i ruszać w drogę powrotną. Irlandczycy nie byli w stanie zmienić swego turniejowego
oblicza i przegrywając wczoraj z Argentyną 15-30 (10:18) odpadli z turnieju kończąc
rywalizację w "grupie śmierci" na trzeciej pozycji. O bonusowym zwycięstwie,
jakie było potrzebne Irlandczykom do awansu, nie było mowy. Pumas świetnie prowadzeni
przez Juana Martína Hernándeza - autora trzech udanych dropów, mając w składzie
także skutecznego Felipe Contepomi i szybkich skrzydłowych Lucasa Borgesa i Horacio
Agulla, którzy zdobywając przyłożenia w pierwszej części gry odebrali wszelkie
nadzieje rywalom. Przyłożenia Briana O'Driscolla i Geordana Murphy osłodziły tylko
nieco gorycz porażki i były pożegnalnymi w tym turnieju. Wynik na Parc des Princes
krzyżuje także plany gospodarzy, którzy po planowej wygranej nad Gruzją 64-7 (2
przyłożenia Christophe Dominici, świetny występ Lionela Beauxis) i tak zmuszeni
będą w 1/4 finału zagrać z Nową Zelandią i to do tego w Cardiff! Natomiast zwycięzcy
grupy D, podopieczni Marcelo Loffredy zmierzą się na Stade de France ze Szkotami,
by ewentuanie w półfinale zagrać ze zwycięzcą meczu RPA v Fidżi.Rozgrywki
grupowe zakończył mecz RPA v USA, w którym Springboks zdecydowanie wygrali 64-15
(po 2 przyłożenia Habany i Fourie). Wyniki: Francja v Gruzja
64-7, Irlandia v Argentyna 15-30, RPA v USA 64-15.
Kapitan
Pumas Augustin Pichot (na pierwszym planie) i jego koledzy mają powody do radości.
Wygrali rywalizację w "grupie śmierci" i nie bedą zmuszeni już w ćwierćfinale
zmierzyć się z faworyzowanymi All Blacks.
/foto:www.irb.com/
---30
września 2007--- Wydarzeniem przedostatniego dnia rozgrywek grupowych była
porażka Walijczyków z najlepszą w odmianie siedmioosobowej drużyną świata, Fidżi.
Wspaniałe, emocjonujące widowisko w Nantes zakończyło się porażką przedstawicieli
Europy 34-38 i ich wykluczeniem z decydującej fazy turnieju. Po fatalnym początku
Walijczyków (prowadzenie Fidżi 25-3) brytyjczycy wspaniale walczyli o awans do
ćwierćfinału, pięciokrotnie (przy 4 udanych akcjach rywali) wdzierali się na pole
punktowe rywala i zdołali nawet objąć prowadzenie 34:31, a jednak był to ostatni
ich pojedynek w tym turnieju... W drugim meczu tej grupy Australijczycy zgodnie z oczekiwaniami łatwo pokonali w Bordeaux Kanadę 37-6.
Radość
zawodników Fidżi po zdobyciu przyłożenia w decydującym o awansie do 1/4 finału
meczu z faworyzowanymi Walijczykami, jak najbardziej uzasadniona. To, po zwycięstwie
Argentyny w meczu otwarcia, najbardziej zaskakująca jak dotychczas informacja z Francji...
/foto: www.planetrugby.com/
W
spotkaniu grupy C Szkocja v Włochy także nie zabrakło emocji. Ostatecznie, po
raz kolejny nadzwyczajna skuteczność kopów z karnych (100%) Chrisa Patersona (obecnie
zawodnika angielskiego Gloucester) zapewniła Szkotom zwycięstwo 18-16 i awans
do ćwierćfinału. Nie wystarczyło jedyne w meczu przyłożenie Alessandro Troncona i 11 punktów Davida Bortolussi - Włosi jadą do domu. Inny mecz tej grupy w Tuluzie
nie mógł przynieść innego rezultatu. All Blacks odprawili Rumunów z pokaźnym bagażem
85-8 zdobywając pierwsze przyłożenie już w 37 sekundzie gry (Sitiveni Sivivatu).
Choć tym razem grę Nowozelandczyków na pozycji łączników prowadzili Luke McAlister i Andy Ellis to efektownych akcji nie zabrakło, a spośród 13 przyłożeń aż trzy
były autorstwa Joe Rokocoko, po dwa zdobyli Isaia Toeava i wspomniany Sivivatu,
kolejne Chris Masoe, Nick Evans, Aaron Mauger oraz wprowadzeni z ławki Andrew
Hore, Conrad Smith i Doug Howlett. Autorem jedynego przyłożenia dla Rumunów był
młynarz Marius Tincu. Wyniki: Australia v Kanada 37-6, Walia
v Fidżi 34-38, Nowa Zelandia v Rumunia 85-8, Szkocja v Włochy 18-16. Dzisiaj
decydujące pojedynki w grupie D Francja v Gruzja i Irlandia v Argentyna oraz ostatni
pojedynek grupy A RPA v USA. ---29 września
2007--- Dzięki wygranej nad Tonga we wczorajszym meczu w Paryżu, Anglicy
zachowali szanse na zostanie pierwszą w historii drużyną, której udałoby się obronić
tytuł mistrzowski. Póki co jednak tylko najbardziej zagorzali kibice zawodników
spod znaku czerwonej róży w to wierzą, bo mecz z reprezentacją Tonga znowu nie
był błyskotliwym występem ich ulubieńców. Kiedy w 17 minucie gry w ich obronę
wbił się grający w Japonii center Epeli Taione (Sanyo) i oddał piłkę swemu partnerowi
ze środka Sukanaivalu Hufanga (Brive) dając mu szansę minięcia kolejnych dwóch
obrońców i "wsliźnięcia się" na pole punktowe z Olly Barkleyem na plecach,
serca angielskich kibiców z pewnością zadrżały. Skuteczne podwyższenie Pierre
Hola (Kobelco Steelers) dało świetnie prezentującym się w turnieju Tongijczykom
prowadzenie 10:3... Na szczęście w składzie Anglików grał Jonny Wilkinson. Niemalże
natychmiast po stracie punktów poderwał kolegów do walki i gdy irlandzki arbiter
Alain Rolland podyktował dla jego zespołu karnego w dogodnej pozycji do wykonania
kopu na bramkę zaskoczył kibiców, przeciwników i wielu partnerów wykonaniem zawieszającego
piłkę nad polem punktowym rywala kopu, który pozwolił Paulowi Sackey'owi zdobyć
wspaniałe przyłożenie. Po chwili wyprowadził swój zespół na prowadzenie trafiając
kopem z gry, podwyższył trafiając w 36 minucie z karnego i było już 14:10. Tuż
przed przerwą ofensywną akcję ekipy Tonga przerwał Sackey i pokonując sprintem
prawie całe boisko zdobył swe drugie przyłożenie ustalając wynik tej części gry
na 19:10. W drugiej części spotkania Anglicy kontrolowali grę i choć w 55 minucie
ponownie z karnego trafił Hola, to już pochwili udana akcja faworytów zakończyła
się przyłożeniem Mathew Taita podwyższonym tym razem przez Wilkinsona co dało
Anglikom bezpieczną przewagę 26-13. Potem jeszcze skuteczna akcja wprowadzonego
Andy Farella przypieczętowała zwycięstwo obrońców tytułu, czego nie mogło zmienić
nawet przyłożenie tongijskiego flankera Hale T Pole (Highlanders) wślizgującego
się na pole punktowe w 78 minucie gry. Anglia v Tonga 36-20.
Jeden z bohaterów Anglików - błyskotliwy skrzydłowy Paul Sackey w sprincie, który zostanie
zakończony drugim przyłożeniem tego gracza w ważnym meczu z Tonga zapewniającym
obrońcom tytułu grę w 1/4 finału.
/foto: www.planetrugby.com/
W
ten sposób znamy już czwórkę ćwierćfinalistów. Pewni udziału w tej fazie mistrzostw
są zawodnicy: RPA, Anglii, Australii i Nowej Zelandii. Dzisiaj poznamy następnych. W Nantes o 16.00 zagrają Walia v Fidżi, a o 20.00 w St-Etienne dojdzie do pojedynku
Szkocja v Włochy. Zwycięzcy tych pojedynków zagrają dalej. Dojdzie też do kolejnych
pożegnań. W meczu z Australią po raz ostatni w imprezie zobaczymy Kanadyjczyków, a przeciwko All Blacks ostatni swój mecz zagrają Rumuni.
---28 września
2007--- * International Rugby Board (IRB) oficjalnie zażądało od graczy
Tonga zmycia zielonego koloru z ich głów mającego być wyrazem poparcia dla irlandzkiej
agencji zajmującej się zakładami sportowymi "Paddy Power", która wyłożyła
pieniądze na przygotowania zespołu do turnieju finałowego i nie jest pewna czy
otrzyma ich zwrot ze stony tongijskiej federacji mającej otrzymać z IRB kwotę
niższą niż przypuszczała. Większość graczy już na oficjalnym treningu wystąpiła w naturalnym kolorze włosów, jednak część pozostała jeszcze w wiosennej barwie,
choć prawdopodobnie też zastosuje się do żądań światowych władz rugby.Mecz z Anglikami będzie narodowym świętem w tym kraju i zostanie pokazany przez ogólnodostępną
telewizję, a nie tak jak wcześniejsze przez kodowaną "Sky Pacific". *
Do gry wraca też gwiazdor Springboks Schalk Burger. Po przerwie (mecze z Anglią i Tonga) spowodowanej karą komisji dyscyplinarnej, która została ostatecznie złagodzona
właśnie do dwóch spotkań w niedzielnym meczu z USA w Montpellier zagra z numerem
8. ---27 września 2007--- Tematem
nr 1 w dyskusjach o RWC jest dzisiaj jutrzejszy mecz na Parc des Princes w Paryżu:
Anglia v Tonga. Dla Anglików to pojedynek o zachowanie "porządku" w światowej elicie, dla Tonga szansa na historyczne osiągnięcie. Przed ośmiu laty
wynik w finałach RWC nie sprawiał trudności we wskazaniu, która z drużyn należy
do czołówki. Anglicy wygrali 101-10. Dzisiaj w Anglii nikt nawet nie marzy o powtórzeniu
tego rezultatu, ale wszyscy mają nadzieję, że podobnie jak w ostatnim spotkaniu z Samoa zespół pod dowództem Martina Corry (ponownie w roli kapitana), Jonny Wilkinsona i Andy Gomarshalla zdoła zapewnić obrońcom tytułu miejsce w 1/4 finału i wielce
prawdopodobny bój z Australią o prawo gry o medale. Na ławce rezerwowych zasiądzie
tym razem poprzedni kapitan Phil Vickery. Obok niego inne, niekwestionowane gwiazdy
światowego rugby: Lawrence Dallaglio, Joe Worsley i Andy Farrell. Niestety i tym
razem na pewno nie zobaczymy w akcji prezentującego ostatnio wyśmienitą formę
Jasona Robinsona. Na pozycji obrońcy zagra więc raz jeszcze Josh Lewsey, a w stosunku
do wyjściowej 15 w meczu z Samoa zajdą w składzie tylko dwie zmiany. Steve Borthwick
zastąpi w II linii młyna Simona Shaw, a miejsce Joe Worsleya zajmie flanker Leicester
Lewis Moody.
Niewielu
specjalistów przewidywało, że niedawny kapitan Anglików Phil Vickery (z prawej)
nie znajdzie miejsca w postawowym składzie będąc zdolnym do gry. Tymczasem kara
jaką dostał za nadepnięcie centra USA Paula Emericka w pierwszym meczu finałów i dobry występ filara Bath, Matta Stevensa (z lewej) w meczu z Samoa zdecydowały o niespodziewanej decyzji Briana Ashtona. Od pierwszego gwizdka zagra Stevens.
/foto:
www.planetrugby.com/
Zupełnie inne
problemy mają gracze Tonga... W meczu z Anglikami mają wystąpić z zielonymi fryzurami
na znak protestu dotyczącego oczywiście ... pieniędzy. Tui Uata, wiceprezydent
Tongan Rugby Union, stwierdził, że IRB nie dotrzymało wcześniejszych obietnic i przekazało tylko niewielką część (1/4) obiecanej sumy mającej być rekompensatą
za grę we Francji, co spowoduje zmniejszenie premii dla zawodników. Zielony kolor
włosów ma związek z "Paddy Power" - irlandzką agencją organizujacą pobyt
zawodników Tonga przed turniejem (w Nowej Zelandii i Anglii), a następnie we Francji.
Okazuje się, że pobyt w hotelu na przedmieściach Montpellier gdzie zakwaterowani
są gracze Tonga kosztuje 48 funtów za dobę, podczas gdy ich rywale mieszkają w hotelu Versailles płacąc 400 funtów za dobę. Można się zgodzić z pytaniem czy
IRB jednakowo traktuje uczestników finałów....
Wracając jednak do strony sportowej
warto zauważyć, że wszyscy podkreślają brak specjalnego "traktowania"
Jonny Wilkinsona. Zarówno znany wiązacz Finau Maka, jak i kapitan zespołu Nili
Latu podkreślają oczywistą prawdę "jeśli to my będziemy w posiadaniu piłki
nie ma znaczenia kto będzie naszym rywalem"... Łatwiej jednak powiedzieć,
jak wykonać... ---26 września 2007--- *
Drużyny żegnające się z finałami dzisiaj nie zaprezentowały się tak dobrze jak
Japonia i Portugalia w dniu wczorajszym. Namibia w ulewnym deszczu uległa w Lens
Gruzji 0-30 (0:13), nie mając w tym meczu zbyt wiele do powiedzenia. Gruzini prezentowali
się lepiej we wszystkich elelmentach gry, a ich łącznicy zdecydowanie lepiej czytali
grę i prowadzili zespół. I choć na trybunach sposród ponad 32,5 tys. kibiców zdecydowana
większość sprzyjała Europejczykom, to w końcówce spotkania cały stadion kibicował
Namibii podczas jednej z nielicznych okazji tego zespołu do zdobycia punktów.
Ostatecznie nie udało się i to na pewno niemiłe zaskoczenie dla drużyny zdobywającej
punkty w grach przeciwko Irlandii, Francji i Argentynie. Drugim z zespołów kończących w środę występy we Francji była Samoa. Jako zdecydowany faworyt Samoańczycy przystąpili
do meczu z USA na Stade Geoffroy-Guichard w Saint Etienne, gdzie po wyraźnej dominacji w pierwszej części gry i wygraniu jej 22:3, w drugiej zupełnie nieoczekiwanie
do głosu doszli Amerykanie i omal nie zdołali przechylić szali zwycięstwa na swoją
korzyść.... Gruzja v Namibia 30-0, Samoa v USA 25-21.
*
Jutro w turnieju kolejny dzień przerwy. Przed najważniejszą dla obrońców tytułu
potyczką z Tonga (28.09., Paryż), decydującą o tym, którą z drużyn zobaczymy w ćwierćfinale fachowcy we Francji szukają pierwszych bohaterów mistrzostw. Dla
gospodarzy ważnym graczem stał się "kat" Irlandczyków, skrzydłowy Vincent
Clerk. Przy tej okazji okazało się, że jeszcze lepiej od niego prezentują się
inni gracze na tej pozycji. Francuz (1,78 m./89 kg) w 24 reprezentacyjnych występach
zdobył bowiem dotychczas 15 przyłożeń, co daje średnią 0,63 przyłożenia na mecz.
Skuteczniejsi od niego są inni gwiazdorzy turneju. Doug Howlett (1,85/89), który
stał się właśnie najskuteczniejszym w historii graczem All Blacks w 61 występach
przykładał piłkę 48 razy (0,79), a jeszcze skuteczniejszy jest Springboks - Bryan
Habana (1,78/89), którego średnia to 0,84 przyłożenia na mecz (31 występów/26
przyłożeń). Wszyscy oni jednak pozostają w cieniu innego Nowozelandczyka Sitiveni
Sivivatu (1,85/98) mającego na koncie 23 przyłożenia w 19 występach (1,21)! Skromniej
za to wygląda dorobek uznawanego przez niektórych za najlepszego gracza na tej
pozycji Australijczyka, Lote Tuqiri (1,91/104). Niepokorny, ale niezwykle błyskotliwy
gracz NSW Waratahs ma średnią 0,46, na którą składa się 25 przyłożeń w 56 reprezentacyjnych
grach. Ciekawe czy któryś z wymienionych graczy poprawi swoje dokonania w decydującej
fazie turnieju i na stałe wpisze się do annałów tej imprezy.
* Wczorajsze spotkania
kończyły turniejowe występy dwóch ekip, które nie miały już szans na awans do
dalszej fazy turnieju - Japonii i Portugalii. Obie godnie zakończyły występy we
Francji. Japończycy heroicznym wysiłkiem, zdobywając przyłożenie w 83 minucie
gry zdołali doprowadzić do remisu w pojedynku z Kanadą, a Portugalczycy, choć
ostatecznie przegrali w Tuluzie z Rumunią także zasłużyli na słowa uznania za
długie prowadzenie (7:0), wykazaną pasję i bonusowy punkt jaki wywalczyli w meczu z faworyzowanymi uczestnikami wszystkich dotychczasowych turniejów finałowych.
Japonia v Kanada 12-12, Portugalia v Rumunia 10-14.
Dzisiaj z turniejem żegnają się kolejne zespoły. Po raz ostatni zaprezentują się
kibicom zawodnicy Samoa w meczu z USA i Namibii w pojedynku z Gruzinami. ---24
września 2007--- Nie było niespodzianek we wczorajszych spotkaniach w turnieju
finałowym. Australijczycy wysoko pokonali Fidżi, a All Blacks nie dali żadnych
szans Szkotom nie pozwalając im na zdobycie punktów na swoim narodowym obiekcie
Murrayfield. W tym meczu doszło do historycznego wydarzenia. Skrzydłowy Doug Howlett
zdobywając w nim dwa przyłożenia został rekordzistą swego kraju w ilości przyłożeń w reprezentacyjnych barwach. Dodatkowo dołączył do Australijczyka Drew Mitchella,
Francuza Vincenta Clerka i Walijczyka Shane'a Williamsa i jest kolejnym skrzydłowym z pięcioma przyłożeniami w tym turnieju. Dodając do tego 7 przyłożeń z poprzednich
finałów w Australii Howlett ma już na koncie 12 przyłożeń w finałach RWC i zbliża się do rekordowego osiągnięcia innego nowozelandzkiego gwiazdora Jonaha
Lomu (15 przyłożeń). Australia v Fidżi 55-12, Nowa Zelandia
v Szkocja 40-0.
Nowy
rekordzista w ilości przyłożeń w drużynie All Blacks- skrzydłowy Doug Howllet w meczu ze Szkocją dwukrotnie kończył udane akcje swego zespołu. Teraz pozostaje
mu pogoń za rekordowym osiągnięciem swego rodaka Jonaha Lomu w finałach RWC.
/www.allblacks.com/
---23
września 2007--- Wkraczamy w decydującą fazę rozgrywek grupowych i w związku z tym emocji przybywa. Wczorajsze gry są tego świetnym przykładem. Trener RPA
Jake White chciał w meczu przeciwko Tonga oszczędzać siły swoich asów. Posadził
na ławce rezerwowych m.in. Victora Matfielda, Bryana Habanę, Fransua Steyna i Percy'ego Montgomery i ... do ostatniego gwizdka sędziego Wayne Barnesa drżał o końcowy wynik. Pierwszą połowę spotkania faworyci wygrali 7:3, ale kiedy na
początku drugiej reprezentanci Tonga objęli prowadzenie 10:7 na boisku pojawili
się wszyscy najważniejsi gracze Springboks. Przyniosło to oczywiście pożadany
efekt, ale kiedy za żółte kartki boisko (bójka) opuścili Frans Steyn i Joseph
Vaka, a za chwilę dołączył do nich Habana (wysoka szarża) inicjatywę przejęli
Tongijczycy i zdobywając szybko dwa przyłożenia doprowadzili do wyniku 22-27 na
osiem minut przed końcem czasu gry. Nerwowa końcówka i minimalna wygrana faworyzowanych
Springboks w Lens. Po tych emocjach oczy kibiców zwróciły się na Stade de la Beaujoire w Nantes, gdzie drużyny Anglii i Samoa walczyły o podtrzymanie swych szans na
awans do fazy ćwierćfinałowej. Na szczęście dla obrońców tytułu po raz pierwszy w tym turnieju na boisku pojawił się Jonny Wilkinson. Jego 24 punkty (w tym 2
dropy) oraz świetne podanie do skrzydłowego Paula Sackeya już w doliczonym czasie
gry pozwoliły Anglikom zgarnąć pełną pulę puktową i pewnie wygrać 44-22 (23:12),
choć w pewnym momencie drużyna z wysp Samoa doprowadziła do wyniku 22:26. Po dwa
przyłożenia dla zwycięzców zaliczyli w tym meczu Martin Corry i wspomniany Paul
Sackey.
Ileż
to już razy pisano o powrotach Jonny Wilkinsona. Anglik po raz kolejny wrócił
na boisko i raz jeszcze udowodnił, że jest jednym z najwybitniejszych graczy światowego
rugby. Wzorowo poprowadził grę reprezentacji podtrzymując nadzieje obrońców tytułu
na awans do 1/4 finału. Zdecyduje o tym ich piątkowy (28.09.) mecz ze świetnie
spisujacą się w turnieju drużyną Tonga.
/foto: www.irb.com/
Wieczorem w Marsylii zgodnie z przewidywaniami Argentyńczycy wysoko pokonali Namibię 63-3 i są już o krok od awansu do ćwierćfinałów. O wysokiej wygranej argentyńskich
Pum zdecydował duet łączników Felipe Contepomi i Agustín Pichot oraz fantastyczny
wiązacz londyńskich Irish Juan Manuel Leguizamón. Tym razem na boisku nie pojawił
się inny as tej drużyny Juan Martín Hernández. Teraz wykluczyć ich z decydującej
fazy turnieju może już tylko bardzo wysoka porażka z Irlandią w ostatnim meczu
grupowym. Wydaje się to mało realne.RPA v Tonga
30-25, Anglia v Samoa 44-22, Argentyna v Namibia 63-3. Dzisiaj
kolejne gry i wielkie emocje. Dojdzie do bezpośredniego pojedynku czterech niepokonanych
dotąd zespołów. W grupie B zmierzą się Australia v Fidżi, w grupie C Nowa Zelandia
v Szkocja. Choć faworyci wydają się łatwi do wskazania, bowiem Australia jeszcze
nigdy nie przegrała z Fidżi, a Szkoci także na Murrayfield nigdy nie pokonały
All Blacks to będzie szansa na poważniejszy sprawdzian głównych faworytów imprezy. W możliwość pokonania Nowozelandczyków nie wierzy chyba trener Szkotów Frank Hadden,
który nie posyła w bój wszystkich najlepszych pamietając o następnym, decydującym
pojedynku z Włochami, natomiast opiekun All Blacks Graham Henry zdecydował się
wystawić wszystkich najlepszych z Richie McCaw'em i Danielem Carterem.
---22
września 2007--- W pełni zasłużone zwycięstwo gospodarzy nad ciągle kiepsko
prezentujacą się reprezentacją Irlandii dała Francuzom nadzieję na zwycięstwo w grupie i uniknięcie spotkania z All Blacks już w 1/4 finału turnieju. Największy
udział w zwycięstwie mieli: skrzydłowy Vincent Clerc - autor obu przyłożeń, prowadzący
grę łącznik młyna Jean-Baptiste Elissalde i ujawniający z rzadka swój geniusz
Frédéric Michalak. Miliony kibiców Irlandii mogą być z pewnością zawiedzione.
Francja v Irlandia 25-3.
Vincent
Clerk - pogromcą Irlandczyków. Pozbawił ich w tym roku Pucharu 6 Narodów, teraz
najprawdopodobniej zamknął marzenia o Pucharze Świata.
/foto: www.planetrugby.com/
---21
września 2007--- Wczorajszy wieczór na Millennium Stadium w Cardiff zgodnie z oczekiwaniami był radosny dla gospodarzy, którzy pokonali Japończyków 72-18
jedenastokrotnie przykładając piłkę na polu punktowym Azjatów. Nie od początku
jednak mecz układał się po ich myśli. Po 20 minutach na tablicy wyników widniał
rezultat 7-8, a prowadzący Japończycy świętowali po niesamowitym wyczynie swego
skrzydłowego. Kosuke Endo przebiegł sprintem dokładnie 117 metrów i zdołał zakończyć
swój popis w polu punktowym gospodarzy. Później wszystko wróciło do "normy", a zmotywowani Walijczycy już przed przerwą zdołali zapewnić sobie punkt bonusowy.
Ich przewaga była wyraźna i gdyby wykorzystali wszystkie stworzone sobie okazje
wynik mógłby być jeszcze wyższy. Walia v Japonia 72-18.
Dzisiaj uwaga wszystkich skoncentrowana jest na Paryżu i wieczornym spotkaniu
Francja v Irlandia. Obie drużyny zapowiadają walkę o każdy centymetr boiska i chęć udowodnienia swej klasy. Faworytami wydają się być gospodarze, którzy wygrali
pięć ostatnich pojedynków, w konfrontacji obu zespołów. W składach największe
gwiazdy, w roli kapitanów tradycyjnie Raphaël Ibańez i Brian O'Driscoll i doskonały
arbiter Chris White, którego pracę oceniał będzie (co ciekawe) świetnie znany w Polsce Michel Lamoulie. Transmisja w Polsacie Sport od godz. 20.55. Emocje gwarantowane!
Zapowiadane składy:
Francja: 15 Clément Poitrenaud, 14 Vincent Clerc, 13 David
Marty, 12 Damien Traille, 11 Cédric Heymans, 10 Frédéric Michalak, 9 Jean-Baptiste
Elissalde, 8 Julien Bonnaire, 7 Thierry Dusautoir, 6 Serge Betsen, 5 Jérôme Thion,
4 Sébastien Chabal, 3 Pieter de Villiers, 2 Raphaël Ibańez (k), 1 Olivier Milloud.
Rezerwowi: 16 Dimitri Szarzewski, 17 Jean-Baptiste Poux, 18 Lionel Nallet,
19 Yannick Nyanga, 20 Lionel Beauxis, 21 Yannick Jauzion, 22 Aurélien Rougerie.
Irlandia:15
Girvan Dempsey, 14 Shane Horgan, 13 Brian O'Driscoll (k), 12 Gordon D'Arcy, 11
Andrew Trimble, 10 Ronan O'Gara, 9 Eoin Reddan, 8 Denis Leamy, 7 David Wallace,
6 Simon Easterby, 5 Paul O'Connell, 4 Donncha O'Callaghan, 3 John Hayes, 2 Jerry
Flannery, 1 Marcus Horan.
Rezerwowi: 16 Frankie Sheahan, 17 Simon Best, 18
Malcolm O'Kelly, 19 Neil Best, 20 Isaac Boss, 21 Paddy Wallace, 22 Gavin Duffy.
---20 września 2007--- * To może być cisza
przed burzą. Dzisiejszy mecz Walia v Japonia nie budzi przecież specjalnych emocji,
ale to co się będzie działo w kolejne dni powoduje drżenie serc kibiców w wielu
krajach. Nowe bożyszcze Francji Sébastien Chabal stał się największą nadzieją
gospodarzy na zapewnienie im wygranej w piątkowym meczu "o życie" tej
reprezentacji przeciwko słabo prezentującym się dotychczas Irlandczykom. Poddani
totalnej krytyce w swoim kraju reprezentacji "Zielonej Wyspy" zrobią
jednak wszystko by odzyskać zaufanie i sympatię kibiców oraz zadrwić z przedstawicieli
prasy, którzy już spisali ich "straty" w grupowej rywalizacji z Les
Blues i argentyńskimi Pumami. Podkreślają to zgodnie trener Eddie O'Sullivan i najważniejszy gracz zespołu Brian O'Driscoll. Nie mniejsze emocje budzą sobotnie
gry w grupie A. O prowadzenie w niej zagrają zajęci sporami o oficjalne stroje
reprezentaci Springboks i gracze Tonga - niespodziewani pogromcy Samoa. Co ciekawe
jeszcze ważniejszy będzie mecz Anglia v Samoa w Nantes, który najprawdopodobniej
pozbawi szans na występy w ćwierćfinale jedną z tych ekip. W obu z nich do gry
wrócą ważni gracze. W zespole Samoa do podstawowego składu wraca 35-letni, potężny
center angielskiego Bristolu Brian Lima zaliczający gry już w piątym turnieju
finałowym(!), a w meczu z Anglikami u jego boku zagra na środku ataku Seilala
Mapusua (London Irish), na skrzydłach Alesana Tuilagi (Leicester Tigers) i David
Lemi (Bristol Rugby) oraz Loki Crichton na pozycji obrońcy (dotychczas Newcastle
Falcons, właśnie podpisał 2-letni kontrakt z Worcester Warriors). Łatwo zauważyć,
że trudno będzie Anglikom zaskoczyć rywala nowymi zagraniami, bo znajomość ich
sposobu gry jest wśród Samoańczyków doskonała.
Brian
Lima (z lewej) w otoczeniu grających w Anglii kolegów ma być sposobem
na pokonanie ich reprezentacji. Będą starali się temu zapobiec wracający do narodowej
"15" Jonny Wilkinson i Olly Barkley (zdjęcie z prawej). Dla obu bowiem
nominalnych łączników ataku znalazł miejsce w składzie swej ekipy trener Brian
Ashton.
/foto: www.planetrugby.com/
Ciekawe
czy podobnie jak grający głównie we Francji Argentyńczycy, także występujący w Anglii Samoańczycy będą pogromcami dla przedstawicieli swych pracodawców? Najbliższe
spotkania w finałach: Francja v Irlandia (21.09., godz. 21.00; Saint-Denis), RPA
v Tonga (22.09., godz. 14.00; Lens), Anglia v Samoa (22.09., godz. 16.00; Nantes),
Argentyna v Namibia (22.09., godz. 21.00; Marsylia).
*
Środowa wygrana Włochów nad Portugalią zapewniła im szansę bezpośredniej walki o awans do ćwierćfinału ze Szkotami. Choć podobnie jak w potyczce z Rumunami,
Azzurri nie zapewnili sobie punktu bonusowego, to ich ewentualna wygrana w ostatnim
meczu grupowym zapewni im awans do 1/4 finału. Mecz przebiegał pod dyktando faworyzowanych
Włochów, którzy jednak nie mieli pomysłu na przełamanie dobrze zorganizowanej
obrony portugalskich amatorów, wśród których doskonałe zawody rozegrali kapitan
Vasco Uva i łącznik młyna José Pinto. Dodatkowo jedyna w pierwszej części gry
wizyta Lobos (Wilki) w polu 22 metrów rywala zakończyła się przyłożeniem łącznika
ataku Duarte Cardoso Pinto. Punkty dla Włochów zdobyli w tym spotkaniu David Bortolussi
16, center Andrea Masi 10 (2 przyłożenia) i Mauro Bergamasco 5. Włochy
v Portugalia 31-5.
Rozgrywający
100 mecz w barwach Włochów Allesandro Troncon (z piłką) miał swój znaczący udział w trzecim przyłożeniu Azzurri w meczu z Portugalią, ale pomimo jego wysiłków faworyci
nie zdołali zdobyć punktu bonusowego za co najmniej cztery udane akcje. Na przeszkodzie
stanęła ofiarna gra obronna rywala.
/foto: www.planetrugby.com/
Jak
już wspominałem dzisiaj mecz Walia v Japonia. Nie zobaczymy w nim awizowanego
wcześniej w składzie rwacza Walijczyków Jonathana Thomasa, którego w ostatniej
chwili wyeliminowała z gry kontuzja palca. Zastąpi go Martyn Williams. Wszyscy
jednak czekają już na jutrzejszy, kolejny pojedynek "gigantów". W "grupie
śmierci" zagrają Francuzi i Irlandczycy i jest wielce prawdopodobne, że mecz
ten zdecyduje o tym, którą z tych drużyn zobaczymy w ćwierćfinale. Największym
zmartwieniem odpowiadającego za defensywę trenera Irlandczyków Grahama Steadmana
jest znalezienie sposobu na zatrzymanie dynamicznego Sébastiena Chabala. Ma to
być klucz do sukcesu w tym meczu, co oznaczałoby pożegnanie z turniejem gospodarzy....Trudno to sobie wyobrazić...
---19 września 2007--- Świetna postawa
Gruzinów w meczach z Argentyną i Irlandią oraz bonusowy punkt Rumunów zdobyty w meczu z Włochami stanowiły podstawę do oczekiwań, że ich wczorajszy mecz rozgrywany
na Murrayfield przeciwko gospodarzom obiektu może przynieść kolejną wyrównaną
potyczkę. Tymczasem Szkoci pomni kłopotów Irlandczyków od początku przystąpili
do zdecydowanego ataku i zdobywając sześć przyłożeń pewnie zgarnęli pełną pulę
pięciu punktów, zwyciężając 42-0. Już w drugiej minucie gry indywidualna akcja
Chrisa Patesona przyniosła faworytom przyłożenie, pewnie podwyższone tak jak wszystkie
pozostałe (łącznie 14!) w turnieju także przez grającego tym razem na skrzydle
Szkota. Poza wspomnianym Patersonem liderami gospodarzy w tym spotkaniu byli zdobywca
trzech przylożeń rwacz Allister Hogg i obrońca Rory Lamont, który dzięki
kolejnym dwóm przyłożeniom został obok Bryana Habany i Chrisa Lathama liderem
klasyfikacji zdobywców największej liczby przyłożeń (w pierwszym meczu przeciwko
Portugalczykom także dwukrotnie przykładał piłkę na polu punktowym rywali). Szkocja
v Rumunia 42-0.
Gwiazdorzy
Szkotów w pojedynku z Rumunią:
- Chris Paterson jeden z najlepszych kopaczy w światowej elicie rozpoczyna (oczywiście nogą) akcję otwierającą wynik w tym
spotkaniu,
- Allister Hogg przyjmuje gratulacje po jednym z trzech zdobytych
przyłożeń.
/foto: www.planetrugby.com, www.irb.com/
Dzisiaj w Paryżu zagrają Włosi i Portugalczycy. Będzie to szczególny mecz dla włoskiego
łącznika młyna Alessandro Troncona, który zastąpi w wyjściowym składzie Paula
Griffena i po raz 100 założy narodowy trykot. To jedna z siedmiu zapowiadanych
zmian w ekipie Azzurich. Także w ekipie dzielnych Portugalczyków zajdą zmiany. Z powodu kontuzji nie mogą zagrać Marcello d'Orey i Diogo Coutinho, a na cztery
tygodnie zawieszony został za faul w meczu ze Szkocją - Juan Severino Somoza.
Jednak ich kapitan Vasco Uva (wcześnie opuścił boisko w meczu z All Blacks) deklaruje
chęć walki o zwycięstwo w wieczornej grze na stadionie w Parku Książąt. Jutro
pojedynek Walia v Japonia. Na Millenium Stadium w Cardiff wybiegnie w czerwonej
koszulce Will James, dla którego będzie to pierwszy występ w tym turnieju. 30-letni
gracz II linii młyna angielskiego Gloucester jest jednym z siedmiu zawodników
Walii, którzy dotychczas nie mieli okazji zaprezentować się publiczności. W roli
kapitana wystąpi Stephen Jones, a w składzie zabraknie kontuzjowanego Garetha
Thomasa. ---17 września 2007--- Tylko w pierwszych minutach rozgrywanego w Tuluzie spotkania gospodarze mieli trudności
ze sforsowaniem obrony Namibijczyków. Ostatni wczorajszy mecz przyniósł ostatecznie
wysoką wygraną Francuzów, w czym największy udział miał autor trzech przyłożeń
Vincent Clerc. Bez wątpienia jednak kibice najdłużej wspominać będą 55-metrowy
sprint Sébastiena Chabala zakończony drugim przyłożeniem tego wyjątkowego gracza.
Duży wpływ na przebieg spotkania miało wyrzucenie z boiska wiązacza Namibijczyków
Jacquesa Nieuwenhuisa już po kwadransie gry, właśnie za faul na Chabalu. Francja
v Namibia 87-10.
Wielki
udział w zwycięstwie Francuzów nad Namibią i poprawieniu nastrojów gospodarzy
miał grający tym razem w II linii młyna Sébastien Chabal.
Za wysoką szarżę na nim boisko musiał opuścić wiązacz rywali, a groźny Francuz
popisał się też dwoma przyłożeniami, z których zwłaszcza drugie było wyjątkowej
"urody".
/foto: www.planetrugby.com/
Dzisiaj ponownie wszyscy
uczestnicy mistrzostw odpoczywają, jutro czeka nas pojedynek Szkotów z Rumunami w Edynburgu, a w środę także w grupie C zagrają w Paryżu Włosi i Portugalczycy.
Fachowcy zastanawiają się czy kraje spoza europejskiej elity będą w stanie popsuć
szyki faworytom występującym w najważniejszych rozgrywkach kontynentu - Pucharze
6 Narodów?
---16 września 2007--- Sobotnie mecze rozpoczęły się od
starcia głównego faworyta turnieju - Nowej Zelandii z drużyną, która jako ostatnia
zdobyła prawo gry w finałach - Portugalią. Choć wśród All Blacks nie zobaczyliśmy
tym razem największych asów - Richiego McCaw'a i Dana Cartera to prowadzeni przez
Jerrego Cillinsa w roli kapitana faworyci 16 razy przykładali piłkę na polu punktowym
Europejczyków. Mimo tego postawa podopiecznych Tomaza Moraisa zasłużyła na uznanie
kibiców w Lyonie. Po dumnym odśpiewaniu hymnu narodowego, pomimo 100 kg różnicy w wadze formacji młyna, Portugalczycy przez 10 minut skutecznie bronili się przed
stratą punktów (pierwsze w 11 minucie zdobył Joe Rokocoko), a w 21 minucie tego
spotkania najskuteczniejszy ich zawodnik, łącznik ataku Goncalo Malheiro wykonał
nawet skutecznego drop-gola - pierwszego w tym turnieju! Następnie w Cardiff Australijczycy
po wyraźnym pokonaniu gospodarzy w pierwszej części gry (25:3) zadowolili się
ostatecznie "skromną" wygraną nad Walijczykami 33-20 zapewniając sobie
punkt bonusowy po przyłożeniach Chris Latham - 2, Matta Giteau i swego kapitana
Stirlinga Mortlocka. Zupełnie nieoczekiwanie najwięcej emocji mieliśmy w ostatnim
spotkaniu tego dnia. Gruzini, którym nikt z fachowców nie dawał najmniejszych
szans w starciu z Irlandczykami rozegrali w na Stade Chaban Delmas w Bordeaux
doskonały mecz i mocno wystraszyli kibiców tego kraju przegrywając tylko 10-14!
"Lelos" nie wystraszyli się największych gwiazd światowego rugby i udowodnili
jak wiele może zniwelować ogromną ambicją.
Irlandzki
obrońca Girvan Dempsey niejednokrotnie musiał wspierać wysiłki swych kolegów by
zatrzymać walecznych Gruzinów, którzy w pojedynkach z Argentyną i Irlandią udowodnili
swe olbrzymie możliwości i wielką ambicję.
/foto: www.planetrugby.com/
Najwięcej
pochwał zebrał w tym meczu skrzydłowy Gruzinów, Georgi Shkinin, który poza niezwykle
ofiarną grą w obronie i ataku był autorem wspaniałego przyłożenia. Wyniki sobotnich
gier: Nowa Zelandia v Portugalia 108-13, Australia v Walia
33-20, Irlandia v Gruzja 14-10. Dzisiaj zwycięstwa
na swe konto zapisały już drużyny Fidżi pokonując w Cardiff Kanadę i raczej niespodziewanie
Tonga pokonując w Montpellier Samoa, a w ostatnim, wieczornym meczu gospodarze
zagrają w Tuluzie z Namibią. Wyniki: Samoa v Tonga 15-19,
Fidżi v Kanada 29-16. ---15 września
2007--- RPA v Anglia 36-0 (20:0). Wynik mówi
właściwie wszystko. Rzadko w pojedynkach czołowych drużyn jedna z nich nie zdobywa
punktów. Świadczy to dobitnie o olbrzymiej przewadze Springboks i zupełnej bezradności
Anglików, w składzie których na uznanie zasłużył tylko jeden gracz - Jason Robinson.
Grający na pozycji obrońcy niski (172 cm.) Anglik robił wszystko by poderwać kolegów
do boju i bezbłędnie wyłapywał często "zawieszane" przez rywali piłki.
Dlatego, gdy w 58 minucie gry musiał opuścić plac gry z powodu kontuzji mięśni
lewej nogi, 80 tys. kibiców na trybunach Stade de France zgotowało mu owację na
stojąco. W zespole RPA z kolei nie było słabych punktów. Silny młyn, doskonały,
uznany graczem meczu łącznik młyna Fourie du Preez, błyskotliwi skrzydłowi Bryan
Habana i JP Pietersen oraz rewelacyjny kopacz Percy Montgomery rozgrywający przeciwko
Anglikom 89 mecz w reprezentacyjnych barwach (wyrównał rekord Joosta van der Westhuizena)
to najważniejsze atuty zwycięzców.
Autor
dwóch przyłożeń JP Pietersen (na zdjęciu po zdobyciu drugiego z nich) był jednym z bohaterów spotkania. Jednak wszystkich swoich kolegów przyćmił tym razem Fourie
du Preez. Łącznik młyna RPA doskonale kierował poczynaniami kolegów i miał swój
znaczący udział przy wszystkich punktowych akcjach swego zespołu, dzięki czemu
jak najbardziej zasłużenie wybrany został "graczem tego spotkania".
/foto:
www.rugbyworldcup.com/
Dzisiaj
kolejne emocje z meczem Walia v Australia na pierwszym planie. Millennium Stadium w Cardiff gościć będzie drużyny walczące o zwycięstwo w grupie B, a 75022 kibiców
będzie wspierać gospodarzy w pojedynku z faworyzowanymi Wallabies. U Walijczyków
na pozycji łącznika ataku zobaczymy Stephena Jonesa, a w roli kapitana jako ostatni
obrońca zagra Gareth Thomas. Gości do walki poprowadzi w roli kapitana doświadczony
center Stirling Mortlock, a na boisku zobaczymy też inne, największe gwiazdy zespołu
Chrisa Lathama, Matta Giteau, Lote Tuqiri, Stephena Larkhama, George Gregana,
Nathana Sharpe czy młynarza Stephena Moore. Mecz ma olbrzymie znaczenie bowiem
wielce prawdopodobne jest, że przegrywającym przyjdzie już w ćwierćfinale turnieju
zmierzyć się ze świetnie prezentującym się zespołem RPA. W tym roku dwukrotnie
lepsi byli Australijczycy (31-0 w Brisbane i 29-23 w Sydney), ale Cardiff to szczęśliwe
miejsce dla gospodarzy, którzy w dwóch ostatnich pojedynkach z Wallabies zdołali
tu zremisować 29-29 (2006) i wygrać 24-22 (2005). Początek tego pojedynku o godz.
15.00, a mecz pokaże na żywo Polsat Sport. Wcześniej także na antenie Polsatu
zobaczyć będzie można najefektowniej grający zespół globu - Nową Zelandię w rywalizacji z Portugalią (godz. 13.00).
---14 września 2007--- Dzisiaj drugi,
po meczu otwarcia, mecz zespołów z absolutnej czołówki światowego rankingu Anglia
v RPA. W ostatniej chwili trener "Czerwonych róż" raz jeszcze zmienił
decyzję i powierzył rolę łącznika ataku 35-letniemu Cattowi, ustawiając ostatecznie
nieobliczalnego Andy Farrella na pozycji centra.Mecz budzi olbrzymie emocje i wszyscy zastanawiają się czy obrońcy tytułu będą w stanie przerwać serię 3 kolejnych
porażek z graczami Springboks i udowodnić gotowość do walki o kolejny tytuł. Trzeba
przyznać, że nie będzie to łatwe, bo choć u rywali zabraknie walecznego Schalka
Burgera, zatrzymanie Bryana Habany, Percy'ego Montgomery i spółki jest ostatnio
wyjątkowo trudne.
Kontuzje
Jonny Wilkinsona i Olly Barkleya zmusiły trenera Ashtona do poszukiwania nowego
reżysera gry Anglików. Na niezwykle ważnej pozycji łącznika ataku miał początkowo
zadebiutować 32-letni Farrell (z lewej) ostatecznie jednak z numerem 10 zobaczymy
prawdopodobnie jeszcze starszego 35-letniego Mike'a Catta (z lewej).
/foto:
www.planetrugby.com/
Prawdopodobne
składy:
Anglia v RPA (14.09. godz. 21.00, Stade de France, Saint Denis; sędziują:
Joël Jutge (Francja), Kelvin Deaker, Carlo Damasco; transmisja w Polsacie Sport
od godz. 20.50.)
Anglia: 15 Jason Robinson, 14 Josh Lewsey, 13 Jamie Noon,
12 Andy Farrell, 11 Paul Sackey, 10 Mike Catt, 9 Shaun Perry, 8 Nick Easter, 7
Tom Rees, 6 Martin Corry (k), 5 Ben Kay, 4 Simon Shaw, 3 Matt Stevens, 2 Mark
Regan, 1 Andrew Sheridan.
Rezerwowi: 16 George Chuter, 17 Perry Freshwater,
18 Steve Borthwick, 19 Lewis Moody, 20 Andy Gomarsall, 21 Peter Richards, 22 Mathew
Tait.
RPA: 15 Percy Montgomery, 14 JP Pietersen, 13 Jaque Fourie, 12
François Steyn, 11 Bryan Habana, 10 Butch James, 9 Fourie du Preez, 8 Danie Rossouw,
7 Juan Smith, 6 Wikus van Heerden, 5 Victor Matfield, 4 Bakkies Botha, 3 Brendon
Botha, 2 John Smit (k), 1 Os du Randt.
Rezerwowi: 16 Bismarck du Plessis,
17 CJ van der Linde, 18 Johann Muller, 19 Bob Skinstad, 20 Ruan Pienaar, 21 André
Pretorius, 22 Wynand Olivier. ---13 września 2007--- Wczorajsze
mecze pozwoliły kibicom obejrzeć w akcji drużyny, które do tej pory czekały na
swój debiut w finałach. Zwycięsko swe występy rozpoczęli reprezentanci Tonga i Fidżi, przegrali pierwszy mecz Rumuni. Najładniejsze widowisko stworzyli na Municipal
Stadium w Tuluzie zawodnicy Fidżi i Japonii. Reprezentanci Azji, którzy w pojedynku z Australią doznali na razie najwyższej w turnieju porażki, nadspodziewanie dzielnie
walczyli o wygraną i zdołali trzykrotnie przedrzeć się na pole punktowe rywali
zdobywając w meczu 31 punktów. Nie wystarczyło to do zwycięstwa, ale tylko raz w historii RWC przegrywający zespół zdołał zdobyć większą ich ilość. Przed czterema
laty Walijczycy w przegranym meczu z Nową Zelandią uzyskali 37 punktów.
Dwa
przyłożenia fidżijskiego rwacza Akapusi Qera zdecydowały o minimalnym zwycięstwie
jego zespołu nad dzielnymi Japończykami.
/foto: www.planetrugby.com/
Bardzo
brzydki, ale równie zacięty był pojedynek Włochów z Rumunami. Występujący z sukcesami w ostatniej edycji Pucharu 6 Narodów Azzurri mieli ogromne problemy z udowodnieniem
swej wyższości w Marsylii, nad uczestnikami wszystkich dotychczasowych finałów
- Rumunach wygrywając szczęśliwie 24-18, głównie dzięki zdecydowanej dominacji w formacji młyna. W trzecim środowym meczu Tonga wykorzystując swą przewagę szybkości
pokonali w Montpellier USA 25-15 (13:3), zdobywając pierwsze przyłożenie już po
80 sek. od pierwszego gwizdka sędziego Stuarta Dickinsona, a uczynił to grający w Toulouse as drużyny Finau Maka. Wyniki: USA V Tonga 15-25,
Japonia v Fidżi 31-35, Włochy v Rumunia 24-18. Dzisiaj ponownie odpoczywamy
od emocji, ale jutro mecz, na który czeka cały rugbowy światek. Pojedynek Anglia
v RPA budzi nadzwyczajne emocje, a podgrzewają je napływające z obozów informacje.
Najbardziej zaskakujący wydaje się manewr trenera Anglików Briana Ashtona, który
wobec braku możliwości skorzystania z Jonny Wilkinsona (ciągle leczy kontuzjowaną
kostkę) i urazu lewego biodra u najlepszego zawodnika Anglików w meczu z USA Olly
Barkleya zdecydował się wystawić na pozycji łącznika ataku 32-letniego Andy Farrella... i wewnętrznego centra doświadczonego Mike'a Catta. ---12
września 2007--- Zwycięstwo Argentyny nad Gruzją 33-3 we wczorajszym meczu
grupy D w Lyonie pozwoliło Pumas objąć prowadzenie w tabeli "grupy śmierci".
Końcowy wynik zupełnie jednak nie oddaje dramaturgii tego meczu. Ku zaskoczeniu
wszystkich kolejny zespół skazywany przez rozpoczęciem spotkania na wysoką porażkę
postawił faworytom nieoczekiwany opór. W pierwszych minutach gry objął nawet prowadzenie
po skutecznym kopie z karnego Meraba Kvirikashvili, a później niezwykle ofiarną
obroną długo stanowił dla Pumas zaporę nie do przebycia. Prowadzenie Argentyńczyków
po pierwszej połowie 6:3 doskonale ilustrowało wyrównany przebieg spotkania i gdyby nie poważny ubytek sił w zespole Gruzinów faworyci na pewno nie mogliby
się cieszyć z bonusowego punktu, który zapewnił im dopiero w 79 minucie gry skrzydłowy
Federico Martín Aramburu przykładając piłkę po raz czwarty na polu punktowym rywala
po świetnym podaniu gracza meczu Juana Martína Hernándeza. Argentyna
v Gruzja 33-3.
Podobnych
temu ofiarnych zagrań Gruzinów w meczu z Argentyną były dziesiątki. Nieustępliwość
graczy z Europy długo uniemożliwiała faworytom przeprowadzenie skutecznej akcji. W końcu jednak zabrakło sił i mecz zgodnie z oczekiwaniami wysoko wygrali Pumas
obejmując prowadzenie w tabeli grupy D. Na zdjęciu zaciekle atakowany argentyński
wiązacz Juan Manuel Leguizamón.
/foto: www.planetrugby.com/
Obradująca
wczoraj komisja dyscyplinarna zgodnie z oczekiwaniami od dwóch spotkań odsunęła
kapitana Anglików Phila Vickery za kopnięcie amerykańskiego centra Paula Emericka w sobotnim meczu w Lens. Co ciekawe Amerykanin nie zagra w rugby aż przez pięć
tygodni za niebezpieczną szarżę na angielskim łączniku ataku Olly Barkleyu. Straszny
cios zadano też drużynie RPA. W czterech kolejnych grach będą musieli obyć się
bez swego asa Schalka Burgera. Jego atak na Juniora Polu (Samoa) uznany został
za niezwykle niebezpieczny i dlatego nie zobaczymy go w potyczkach grupowych przeciwko
Anglii, Tonga i USA, a także w wielce prawdopodobnej potyczce ćwierćfinałowej
przeciwko Australii lub Walii. Ponadto przed komisją zjawili się też Portugalczyk
Juan Severino Somoza za uderzenie szkockiego zawodnika II linii młyna Nathana
Hinesa i samoański filar Alfie Vaeluaga za niebezpieczną szarżę na kolejnym
asie z Południowej Afryki - Percy'm Montgomery. W ten sposób wiemy już, że w sobotnim
szlagierze RPA v Anglia nie zobaczymy Vickery i Burgera. Z pewnością nie zagrają
też doświadczony Laurence Dallaglio i Joe Worsley, dla których zabrakło miejsca w meczowej 22, a pod znakiem zapytania stoi udział dwóch podstawowych łączników
ataku Anglików: Jonny Wilkinsona i Olly Barkleya.
Zdjęcia
dokumentujące zajścia, które były przedmiotem obrad komisji dyscyplinarnej: z lewej Schalk Burger atakuje w powietrzu Juniora Polu, z prawej Paul Emerick "stawia na głowie" Olly Barkleya.
Nałożone
kary są bardzo surowe (odpowiednio 4 mecze i 5 tygodni), ale kierownictwo drużyny
RPA zamierza się odwołać od decyzji komisji.
/foto: www.planetrugby.com/
---11
września 2007---
Choć wczoraj mieliśmy w finałach dzień bez gier to różnego
rodzaju spekulacji oczywiście nie brakuje. Najgłośniej mówi się o możliwości nie
dopuszczenia do gry w piątkowym, niezwykle ważnym pojedynku Anglia v RPA kluczowych
zawodników obydwu zespołów. Na Stade de France możemy nie zobaczyć wezwanych przed
komisję dyscyplinarną Phila Vickery i Schalka Burgera. Kapitan Anglików będzie
odpowiadał za kopnięcie amerykańskiego centra Paula Emericka w wygranym meczu
28-10, a lider Springboks za atak w powietrzu na samoańskiego łącznika młyna Juniora
Polupodczas niedzielnego starcia z tą ekipą. Co ciekawe gracz RPA nie
został ukarany przez arbitra Paula Honissa nawet żółtą kartką, ale komisarz zawodów
Douglas Hunter uznał, że jego niesportowe zachowanie kwalifikuje się do wezwania
przed oblicze komisji.
Znany z nieustępliwości rwacz Springboks Schalk Burger może nie zagrać przeciwko Anglikom.
Zupełnie niepotrzebnie ostro potraktował łącznika młyna Samoańczyków w niedzielnym
spotkaniu i pomimo braku choćby czasowego wykluczenia z gry musi stawić się przed
komisją dyscyplinarną. Czy oznacza to brak jednego z najbardziej walecznych zawodników
Springboks w kluczowej rozgrywce grupowej?
/foto: www.planetrugby.com/
Kłopoty z łokciem postawiły także pod znakiem zapytania występ w kolejnym spotkaniu lidera
Irlandczyków - Briana O'Driscolla. Na szczęście szczegółowe badania wykazały,
że jeden z najlepszych centrów świata prawdopodobnie będzie mógł poprowadzić swój
zespół do walki w kolejnym grupowym pojedynku przeciwko Gruzji (sobota, 15.09. w Bordeaux).Zresztą w ekipie "Zielonych" drobne kłopoty
mają także Ronan O'Gara i Marcus Horan. Pierwszy ma problem z lewą stopą, drugi z plecami, ale zapewne do soboty obaj odzyskają pełną sprawność. Dodatkowo trener
Eddie O'Sullivan będzie mógł także skorzystać z wracającego po kontuzji kolana
doznanego w kontrolnym meczu ze Szkotami, Shane'a Horgana. ---10
września 2007--- Wczorajsze spotkania grupowe przyniosły nadspodziewanie
łatwą wygraną RPA nad groźną reprezentacją Samoa oraz dwa dobre występy zespołów
skazywanych przez fachowców "na pożarcie" - Portugalii i Namibii. Wygrana
Springboks stawia ich w pierwszym rzędzie faworytów turnieju, a występ Bryana
Habany (4 przyłożenia) i Percy'ego Montgomery (29 pkt.) każe upatrywać w nich
kandydatów na bohaterów całego turnieju. Zupełnie niespodziewanie występ przeciwko
Namibii nie okazał się być spacerkiem dla podopiecznych trenera Eddiego
O'Sullivana. Irlandczycy, choć rozpoczęli w najsilniejszym składzie i już w czwartej
minucie gry zdobyli punkty po świetnej akcji swego lidera i kapitana Briana O'Driscolla
wygrali w Bordeaux z przedstawicielem Afryki tylko 32-17. Także Szkoci nie rozgromili
debiutujących w finalach Portugalczyków. Wygrali co prawda wysoko, ale "Los
Lobos" na pewno nie muszą wstydzić się swej postawy w pierwszym, turniejowym
meczu, a potrafili też zdobyć pierwsze w historii przyłożenie, którego autorem
był skrzydłowy Pedro Carvalho.
Postrach
wszystkich rywali, dynamiczny skrzydłowy Springboks - Bryan Habana już w pierwszym
meczu aż czterokrotnie przyłożył piłkę na polu punktowym rywala. Jak go zatrzymać?
- oto pytanie do trenera Anglików Briana Ashtona...
/foto: www.planetrugby.com/
W
niedzielnych grach doszło też do pojedynku Walijczyków z Kanadyjczykami. Tu także
zdecydowani faworyci długo nie mogli zdominować rywala i po pięciu minutach gry w drugiej części spotkania w Nantes na tablicy rezultatów widniał wynik 17-9...
Wyniki niedzielnych spotkań: RPA v Samoa 59-7, Walia
v Kanada 42-17, Szkocja v Portugalia 56-10, Irlandia v Namibia 32-17. Dziasiaj
wszyscy uczestnicy mistrzostw odpoczywają, we wtorek w Lyonie dojdzie do pojedynku w grupie D: Argentyna v Gruzja, a w środę (12.09.)
mecze: USA v Tonga (Montpellier), Japonia v Fidżi (Tuluza) i Włochy v Rumunia
(Marsylia).
---9 września 2007--- W piątkowy późny wieczór tłum głównie
francuskich kibiców zapełnił trybuny narodowego stadionu w St Denis. Wiele milionów
kibiców rugby w całym świecie zasiadło przed przed telewizorami by obejrzeć w akcji dwie drużyny światowej czołówki w starciu otwierającym najważniejszą imprezę w tej dyscyplinie sportu. Wszyscy oni mieli okazję obejrzeć prowadzone w niesamowitym
tempie spotkanie, w którym gospodarze finałów i jedni z faworytów imprezy nie
byli w stanie prowadzić "swojej gry" przeciwko Argentyńczykom i musieli
uznać wyższość najlepszej drużyny Ameryki Południowej! Występujący głównie w lidze
francuskiej Argentyńczycy, wspierani przez świetnego w tym spotkaniu gwiazdora
irlandzkiego Leinster - Felipe Contepomi ofiarną gra w obronie, wywieraniem olbrzymiej
presji na graczach Francji doprowadzili do raczej niespodziewanej wygranej 17-12,
która w bardzo trudnej sytuacji postawiła gospodarzy turnieju.... Teraz muszą
pokonać Irlandczyków, by mieć szansę gry w ćwierćfinale... Prawdopodobnie też
wiekszość Francuzów miała po nim podobne miny, jak oglądający ten fantastyczny
mecz reprezentanci uniwersyteckiej kadry Francuzów, którzy w towarzystwie naszych
najlepszych seniorów śledzili jego przebieg w łódzkim hotelu Centrum.W
innych meczach już takich emocji nie było, a faworyci wyraźnie wygrywali. All
Blacks nie dali żadnych nadziei Włochom, Australijczycy rozgromili Japonię i tylko
Anglicy odnieśli stosunkowo skromne zwycięstwo nad drużyną USA. Wyniki: 7.09.
Francja v Argentyna 12-17; 8.09. Nowa Zelandia v Włochy 76-14, Australia v Japonia
91-3, Anglia v USA 28-10. Dzisiaj kolejne emocje z meczem RPA v Samoa na
pierwszym planie.
Nadspodziewanie
łatwo pokonali Włochów w pierwszym swym pojedynku gracze All Blacks. Trzy przyłożenia w tym spotkaniu byłym dziełem Douga Howletta, który w ten sposób znalazł się na
szczycie listy nowozeladzkich graczy w ilości przyłożeń w reprezentacyjnych występach,
wyprzedzając dotychczasowego lidera - Christiana Cullena.
/foto:
www.planetrugby.com/
---7
września 2007--- Wszyscy sympatycy rugby już szykują fotele by punktualnie o godz. 21.00 zobaczyć pierwszy kop w finałach RWC 2007. 80.000 kibiców na Stade
de France zaciśnie kciuki za swych ulubieńców, którym przyjdzie dzisiaj zmierzyć
się z bardzo groźnymi Argentyńczykami. Jak podkreśla francuski center Damien Traille
presja jest olbrzymia, a wiara działaczy, trenerów, zawodników i kibiców w możliwość
występu gospodarzy także w ostatnim, decydującym o losach tytułu meczu 20 października
równie wielka. Wszyscy jednak zdają sobie sprawe, że dotarcie do finału nie będzie
proste. Na początek "grupa śmierci" z Argentyną i Irlandią (która już w pierwszym meczu przeciwko Namibii wystąpi w najsilniejszym składzie z Brianem
O'Driscollem w roli kapitana), potem olbrzymie apetyty dominujących ostatnio w światowym rugby ekip Nowej Zelandii, RPA i Australii i nie mniejsze nadzieje obrońców
tytułu - Anglików. Do tego coraz większe szanse na znaczące niespodzianki ze strony
Samoa, Włoch, Tonga czy kiepsko ostatnio spisujących się Walijczyków, co tylko
pokazuje jak wiele emocji nas czeka w ciągu tych sześciu turniejowych tygodni.
Przed lekceważeniem Samoańczyków ostrzega swych kolegów kontuzjowany skrzydłowy
Springboks Akona Ndungane (doznał urazu mięśni w meczu z Connacht i nie zagra
przeciwko Samoa i Anglii). Choć RPA w historii dotychczasowych gier w finałach
dwukrotnie łatwo poradziła sobie z przedstawicielami Wysp Pacyfiku (42-14 w 1995 i 60-10 w 2003) to tym razem może być znacznie trudniej, bowiem trener rywali
Michael Jones może skorzystać z wielu zawodników grających na codzień w Premiership
/Alesana Tuilagi (Leicester), David Lemi (Bristol), Eliota Fuimaono-Sapolu (Bath),
Cencus Johnston (Saracens) , Daniel Leo (Wasps), Tani Fuga (Harlequins),
Elvis Seveali'i (Sale), Loki Crichton (Worcester)/. W
niedzielnym meczu Samoańczycy będą zapewne chcieli potwierdzić słuszność powiedzenia
"do trzech razy sztuka"...Walijczyków z kolei w pierwszym meczu
przeciwko Kanadzie poprowadzi w roli kapitana doświadczony łącznik młyna Dwayne
Peel, a pełniący tą funkcję przed nim Gareth Thomas i Stephen Jones zasiądą na
ławce rezerwowych...
55-krotny
reprezentant Walii Dwayne Peel będzie 124 graczem pełniącym obowiązki kapitana w historii 578 oficjalnych spotkań drużyny narodowej. Czy otworzy to walecznym
Walijczykom drogę do sukcesów?
/foto: www.planetrugby.com/
Póki
co jednak liczy się tylko dzisiejszy mecz, którego wynik może bardzo skomplikować
sytuację w grupie D. Francuzi nie mogą być pewni swego, bowiem w ostatnich sześciu
meczach tych drużyn, aż 4-krotnie lepsi byli Pumas. (2006: Francja wygrywa
27-26 na Stade de France, 2004: Argentyna zwycięża 24-14 na Stade Vélodrome w Marsylii, 2003: Argentyna dwukrotnie lepsza 33-32 i 10-6 na Velez Sarsfield w Buenos Aires, 2002: na tym samym stadionie Argentyńczycy wygrywają 28-27, 1999:
zwycięstwo Francuzów w ćwierćfinale RWC 47-26 na Lansdowne Road w Dublinie). W dzisiejszym meczu prowadzonym przez trójkę arbitrów: Tony Spreadbury (Anglia),
Stuart Dickinson (Australia) i Bryce Lawrence (Nowa Zelandia) zobaczymy prawdopodobnie
następujących zawodników:
Francja: 15 Cédric Heymans, 14 Aurélien Rougerie,
13 Damien Traille, 12 Yannick Jauzion, 11 Christophe Dominici, 10 David Skréla,
9 Pierre Mignoni, 8 Imańol Harinordoquy, 7 Rémy Martin, 6 Serge Betsen, 5 Jérôme
Thion, 4 Fabien Pelous, 3 Pieter De Villiers, 2 Raphaël Ibańez (k), 1 Olivier
Milloud.
Rezerwowi: 16 Dimitri Szarzewski, 17 Jean-Baptiste Poux, 18 Sébastian
Chabal, 19 Julien Bonnaire, 20 Thierry Dusautoir, 21 Jean-Baptiste Elissalde,
22 Frédéric Michalak.
Argentyna: 15 Ignacio Corleto, 14 Lucas Borges, 13 Manuel
Contepomi, 12 Felipe Contepomi, 11 Horacio Agulla, 10 Juan Martín Hernández, 9
Agustín Pichot (k), 8 Juan Manuel Leguizamon, 7 Lucas Ostiglia, 6 Juan Fernandez
Lobbe, 5 Patricio Albacete, 4 Ignacio Fernandez Lobbe, 3 Martín Scelzo, 2 Mario
Ledesma, 1 Rodrigo Roncero.
Rezerwowi: 16 Alberto Vernet Basualdo, 17 Santiago
Gonzalez Bonorino, 18 Rimas Alvarez, 19 Martín Durand, 20 Nicolás Fernandez Miranda,
21 Federico Todeschini, 22 Hernán Senillosa. ---6
września 2007--- Od jutra oczy kibiców rugby w całym świecie skupione będą
na boiskach Francji, Walii i Szkocji gdzie o szósty puchar walkę ropocznie 20
najlepszych drużyn globu. We Francji piątkowy wieczów prawdopodobnie zgromadzi
przed telewizorami większą część społeczeństwa śledzącą z niepokojem mecz otwarcia z zawsze trudną do pokonania Argentyną. Trener przeciwników Marcelo Loffreda ujawnił
właśnie skład w jakim ten niezwykle ważny mecz rozpocznie jego zespół.
Czy
występujący na codzień w paryskim Stade Français - Juan
Martín Hernández zostanie bohaterem narodowym i największym wrogiem kibiców w kraju gdzie mieszka i gra? Bardzo liczy na to trener Argentyńczyków, który niespodziewanie
zdecydował się wystawić typowego obrońcę na pozycji łącznika ataku...
/foto:
www.planetrugby.com/
Jest w nim
kilka niespodzianek. Przede wszystkim kluczową pozycję łącznika ataku zajmie nie
tak jak się powszechnie spodziewano gwiazdor Leinster - Felipe Contepomi, nie
próbowany w grach kontrolnych Federico Todeschini, a grający we Francji jako obrońca
Juan Martín Hernández. Co ciekawe być może zagra na przeciwko swego kolegi klubowego
Davida Skréli, który najczęściej zajmuje tą pozycję w klubie z Paryża. Grający w Irlandii Felipe Contepomi wystąpi tym razem na pozycji pierwszego centra, a obok niego pojawi się brat bliźniak Manuel, podczas gdy Todeschini zajmie miejsce
na ławce rezerwowych. Z powodu kontuzji nogi nie zobaczymy też podstawowego wiązacza
Pumas Gonzalo Longo, którego zastąpi Lucas Ostiglia, a jako kapitan do boju poprowadzi
Argentyńczyków doświadczony łącznik młyna Agustín Pichot.
Tymczasem opiekun
gospodarzy Bernard Laporte, który po finałach obejmie posadę ministra sportu Francji,
oświadczył dość niespodziewanie (z czego jest zresztą znany), że zamierza podczas
zawodów wprowadzić w zespole ducha demokracji i przerzucił pełną odpowiedzialność
na członków swego zespołu. "To jest wasz zespół, wasza historia, ponieważ
niestety my nie możemy pojawić się na boisku" miał powiedzieć Reutersowi
podkreślając, że na kluczowych pozycjach zagrają w jego drużynie bardzo doświadczeni
zawodnicy: Raphaël Ibanez, Fabien Pelous czy Pierre Mignoni...
W weekend dojdzie
do następujących spotkań:
Grupa A: (8.09., Lens) Anglia v USA i (9.09., Paryż)
RPA v Samoa; grupa B: (8.09., Lyon) Australia v Japonia i (9.09., Nantes) Walia
v Kanada; grupa C: (8.09., Marsylia) Nowa Zelandia v Włochy i (9.09., St. Etienne)
Szkocja v Portugalia; grupa D: (7.09., Paryż Saint-Denis) Francja v Argentyna
I (9.09., Bordeaux) Irlandia v Namibia. ---3
września 2007--- W ostatniej przed turniejem finałowym potyczce debiutujący w imprezie Portugalczycy pokonali 44-3 francuski zespół Aubenas. Wśród ponad 3000
kibiców obserwujących zawody był były premier tego kraju, aktualnie Przewodniczący
Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, który podkreślił, że choć jego rodacy
są jedną z nielicznych ekip pół-profesjonalnych w walce o Puchar Świata to 'wielki
duch' tej ekipy może pozwolić jej na jakieś nieoczekiwane zwycięstwo. Barroso
zjadł z zespołem wspólne śniadanie i podkreślił wielkie znaczenie finałów dla
rozwoju rugby w tym kraju. ---27 sierpnia
2007--- Gry kontrolne uczestników finałów: Francja v Walia 34-7, Japonia
v Portugalia 15-13, RPA v Szkocja 27-3, Irlandia v Włochy 23-20, Auch v Fidżi
29-20, Fidżi v Albi 49-24, Argentyna v Belgia XV 38-6, Agen v Gruzja 13-7, Tonga
v Edinburgh 26-14, Samoa v Sale 27-6.
---21 sierpnia 2007--- Każdego
dnia zasypywani jesteśmy coraz wiekszą liczbą informacji dotyczących zbliżających
się finałów. Poniżej kilka z nich jako dowód "rosnącej gorączki' przed tą
wielką imprezą.
* Filar Stade Francais Paris i reprezentacji Francji Sylvain
Marconnet ostatecznie nie zagra wraz z kolegami o światowy prymat. 31-letni gracz
musi ponownie poddać się operacji i jego powrót na boisko będzie możliwy dopiero
za kilka miesięcy. Marconnet jest drugim po Elvisie Vermeulenie graczem, który
wypadł ze składu gospodarzy na ten turniej. Jego zmiennik, 27-letni Mas debiutował w drużynie narodowej 28.06.2003 meczem przeciwko Nowej Zelandii i ma zaliczonych
10 reprezentacyjnych występów.
71-krotny
reprezentant Francji Sylvain Marconnet (na zdjęciu
celebruje tryumf Stade France nad Sale), który w marcu złamał na nartach nogę
nie zagra w swojej ojczyźnie o Puchar Świata. Jego miejsce w drużynie zajmie zawodnik
Perpignan - Nicholas Mas.
/foto: www.ercrugby.com/
Trener
Bernard Laporte planuje też kilka roszad w składzie swej ekipy na kontrolny, niedzielny
mecz z Walią. Kapitanem drużyny, pod nieobecność odpoczywających Raphaela Ibaneza i Fabiena Pelousa będzie flanker Serge Betsen. Nie zobaczymy też w tym spotkaniu
wracającego po kontuzji łącznika Frederica Michalaka, którego jednak w wyjściowym
składzie zmieni nie David Skrela, a młody Lionel Beauxis. Szanse odpoczynku będzie
miał poza tym center Damien Traille, bowiem partnerem Yannicka Jauzion na środku
ataku będzie David Marty. Zobaczymy też w akcji wspomnianego Nicolasa Mas i innego
filara wracającego po kontuzji Pietera de Villiersa. Dodatkową niespodzianką dla
rywali ma być występ wiązacza Sebastiena Chabala w drugiej linii młyna obok Lionela
Nalleta lub Jerome Thiona.
* Kierownictwo ekipy
Nowej Zelandii zabroniło swoim graczom wspólnego zamieszkiwania z żonami i przyjaciółkami
podczas finałów. Pewnym ustępstwem jest jednak zezwolenie na przebywanie w tym
samym hotelu...
* Francuska Federacja zawiesiła gracza Bayonne - Mike'a Tewhata
za uderzenie gwiazdora Irlandczyków Briana O'Driscolla podczas czwartkowego spotkania
kontrolnego wygranego przez finalistów 42-6. Kapitan Irlandczyków ma na pamiątkę
tego zdarzenia głębokie rozcięcie pod prawym okiem, ale jego udział w RWC nie
jest na szczęście zagrożony.
* Kłopoty Australijczyków. We wczorajszym treningu
na Coogee Oval nie brali udziału filar Guy Shepherdson (kolano) i kapitan zespołu
Stirling Mortlock (zatrucie żołądkowe). Problemy z kolanem ma też ciągle doświadczony
obrońca Chris Latham, a wyjazd do Europy już w najbliższy czwartek...
*
Najbliższe spotkania kontrolne: Connacht v RPA (21.08., godz. 19.30), Irlandia
v Włochy (24.08., godz. 19.45), Szkocja v RPA (25.08., godz. 14.30), Walia v Francja
(26.08., godz. 14.45). ---14 sierpnia 2007--- Zgodnie z zapowiedziami trener Anglików Brian Ashton ogłosił skład tej ekipy na finałowy
turniej we Francji. Jak przyznał opiekun obrońców tytułu, mających w Polsce wielu
sympatyków, niełatwa była rezygnacja z któregokolwiek z graczy znajdujących się w 47-osobowej szerokiej kadrze i ograniczenie jej do 30 zawodników. Ostatecznie
zabrakło miejsca dla młodych gwiazd formacji ataku: Danny Ciprianiego, Nicka Abendanona i Toby Flooda, tak jak oczekiwano nie znaleźli się w niej także Mike Tindall i Charlie Hodgson, którzy po kontuzjach nie zdążyli osiągnąć pełnej dyspozycji. W młynie zabraknie zawodników Wasps: Toma Palmera i Jamesa Haskella oraz filara
Saracens Kevina Yatesa, za to do Francji wyjadą Andy Farrell i były kapitan Anglików
Lawrence Dallaglio.
"Wielki"
Lawrence Dallaglio po udanych występach przeciwko Francuzom i Walijczykom (na
zdjęciu po zdobyciu przyłożenia w tym spotkaniu) znalazł się ostatecznie w 30-osobowym
składzie Anglików na finałowe boje i będzię miał szanse ponownie walczyć o najcenniejsze
trofeum w światowym rugby.
/foto: www.planetrugby.com/
Pełny
skład: atak: Mark Cueto (Sale Sharks), Josh Lewsey (Wasps), Jason Robinson (Sale
Sharks), Paul Sackey (Wasps), Dan Hipkiss (Leicester), Jamie Noon (Newcastle),
Mathew Tait (Newcastle), Olly Barkley (Bath), Mike Catt (London Irish), Andy Farrell
(Saracens), Jonny Wilkinson (Newcastle), Andy Gomarsall (Harlequins), Shaun Perry
(Bristol), Peter Richards (London Irish); młyn: George Chuter (Leicester), Lee
Mears (Bath), Mark Regan (Bristol), Perry Freshwater (Perpignan), Andrew Sheridan
(Sale Sharks), Matt Stevens (Bath), Phil Vickery (Wasps), Steve Borthwick (Bath),
Martin Corry (Leicester), Ben Kay (Leicester), Simon Shaw (Wasps), Lawrence Dallaglio
(Wasps), Nick Easter (Harlequins), Lewis Moody (Leicester), Tom Rees (Wasps),
Joe Worsley (Wasps). ---13 sierpnia 2007--- Już
tylko do jutra opiekunowie finalistów mają czas na podanie ostatecznych składów
swych drużyn. Zespoły mające prawo gry w tej największej światowej imprezie rugby
rozgrywają też ostatnie gry kontrolne szukając najlepszych zestawień i sprawdzają
aktualną formę kandydatów do gry we Francji. Poza opisanymi na innej podstronie
hitami ostatniego weekendu Anglia v Francja 15-21 i Szkocja v Irlandia 31-21 swą
formę sprawdzały drużyny, których prawdopodobnie nie zobaczymy w walce o medale.
Oto wyniki: Agen v Gruzja 17-6, Auch v Gruzja 20-17, Kanada XV v Portugalia 34-18,
Kanada v British Columbia 38-3, Japonia v Asian Barbarians 69-1, Rumunia v Neath
41-10.
---9 sierpnia 2007---
Kilku trenerów występujących w finałach
zespołów zdecydowało się już ujawnić ostateczne składy. Jest wśród nich także
opiekun Włochów Pierre Berbizier, który po pobycie w Spale, treningach i sparingu z reprezentacją Polski ogłosił nazwiska 30 wybrańców. Oczywiście trudno w nim o wielkie niespodzianki, ale pewnym zaskoczeniem jest znalezienie się w składzie
23-letniego debiutanta, urodzonego na Fidżi gracza formacji młyna Manoa Vosawai,
który w ostatniej chwili uzyskał stosowną zgodę na występy w barwach Azzurich z IRB. Najbardziej doświadczonymi w ekipie będą mający ponad 50 reprezentacyjnych
występów w karierze: Marco Bortolami, Alessandro Troncon, Mauro Bergamasco i Andrea lo Cicero, a wszyscy pozostali mają rozegrane także co najmniej 4 gry w biało-niebieskich barwach. Pełny skład:
Młyn: Matias Aguero (Arix Viadana),
Robert Barbieri (Overmach Cariparma), Mauro Bergamasco (Stade Francais), Valerio
Bernabo' (Cammi Calvisano), Marco Bortolami (Gloucester), Martin Castrogiovanni
(Leicester Tigers), Carlo Antonio del Fava (Bourgoin), Santiago Dellape' (Biarritz
Olympique), Carlo Festuccia (Rolly Gran Parma), Leonardo Ghiraldini (Cammi Calvisano),
Andrea lo Cicero (Infinito l'Aquila), Fabio Ongaro (Saracens), Sergio Parisse
(Stade Francais), Salvatore Perugini (Stade Toulousain), Josh Sole (Arix Viadana),
Manoa Vosawai (Overmach Cariparma), Alessandro Zanni (Cammi Calvisano).
Atak:
Mirco Bergamasco (Stade Francais), David Bortolussi (Montpellier), Gonzalo Canale
(Clermont-Auvergne), Pablo Canavosio (Castres), Roland de Marigny (Cammi Calvisano),
Ezio Galon (Overmach Cariparma), Paul Griffen (Cammi Calvisano), Andrea Masi (Biarritz
Olympique), Ramiro Pez (Bayonne), Matteo Pratichetti (Cammi Calvisano), Kaine
Robertson (Arix Viadana), Marko Stanojevic (Bristol), Alessandro Troncon (Clermont-Auvergne).
Doświadczony
gracz II linii młyna, występujący w angielskim Gloucester Marco Bortolami poprowadzi w roli kapitana reprezentację Włoch w zbliżających się finałach. Już teraz kibice
ekipy ostrzą sobie apetyty na wielce prawdopodobną, ostrą walkę Azzurich ze Szkotami o prawo występów w 1/4 finału (29 września w Saint Etienne).
foto:
www.planetrugby.com/
Jeszcze przed rozpoczęciem imprezy
Włosi zagrają na Saint Vincent Perruca Stadium z Japonią (18.08.), by tydzień
później wyjechać do Dublina i zamierzyć się na Ravenhill z Irlandią (24.08.). ---13 czerwca 2007--- Szansą dla tych, którzy
nie zadbali wcześniej o bilety na finały RWC 2007 może być poniższy program -
propozycja IRB i Komitetu Organizacyjnego. Szkopuł w tym, że jest bardzo drogi.
Specjalny
"Observer Programme" przygotował Komitet Organizacyjny Mistrzostw i IRB. Niestety oferta nie jest tania, obejmuje pobyt i wyżywienie (4 noce w 4*
hotelu), transport wewnętrzny i wizytę na Stade de France (półfinał) oraz szereg
atrakcji - ale kosztuje 3500 Euro + VAT. Zainteresowanych proszę o szybki kontakt z Biurem Związku.
---28 lutego
2007--- Coraz częściej faworyci tegorocznych finałów próbują oddziaływać
na psychikę rywali. Nie uciekają od tego nawet zdecydowani liderzy światowego
rankingu i główni faworyci turnieju - All Blacks. Ich trener Graham Henry zapowiada,
że Nowozelandzkie gwiazdy, które spotkają się po zakończeniu rozgrywek Super 14
(na początku czerwca) na zgrupowaniu przygotowującym zespół do tego występu stworzą
najlepszy, najszybszy i najlepiej przygotowany team jaki dotychczas udało się
skompletować w światowym rugby...
Czy
All Blacks muszą dodatkowo straszyć swych przeciwników? Ich zespół od dłuższego
czasu pozostaje poza zasięgiem rywali, co udowodniły zwycięstwa Nowozelndczyków z czołowymi zespołami Europy (Anglia, Francja, Walia) w listopadowych grach testowych i zdobycie Pucharu 3 Narodów... Zapowiedzi, że podczas finałów Pucharu Świata
będą jeszcze lepsi mogą budzić trwogę wśród przeciwników, ale co udowodniono niejednokrotnie w sporcie nie ma pewniaków...
/foto: www.planetrugby.com/
---4
grudnia 2006--- Podczas Kongresu FIRA-AER Komitet Organizacyjny przekazał
kilka informacji o sprzedaży biletów na przyszłoroczne finały rozgrywane na 12
obiektach: Bordeaux (Chaban Delmas, o pojemności 35.200 miejsc), Cardiff (Millennium
Stadium, 74.500), Edinburgh (Murrayfield, 67.500), Lens (Felix-Bollaert, 41.800),
Lyon (Gerland, 42.000), Marsylia (Velodrome, 60.000), Montpellier (La Mosson,
33.900), Nantes (La Beaujoire, 38.285), Paryż (Parc des Princes, 49.000), Saint
Etienne (Geoffroy-Guichard, 36.000), Tuluza (Stadium, 37.000) i Saint-Denis (Stade
de France, 80.000). Do 9 listopada sprzedano 550.000 biletów, w tym 170.000 już
pierwszego dnia otwartej sprzedaży. W ten sposób nie ma już szansy zakupu biletów
na 32 spośród 45 spotkań. Bilety na połfinały i finały w otwartej ofercie pojawią
się dopiero w kwietniu 2007. Oczywiście największa część rozprowadzonych biletów
trafiła do kibiców faworytów imprezy: Francji i Anglii (po 13.006), Irlandii (10.289),
Nowej Zelandii (10.101), RPA (9.256), Australii (9.125) i Walii (7.637), ale 0,08%
oferowanych poza Francją biletów trafilo także do Polski. Dla tych, którzy są
blisko związani z rugby, a z nieokreślonychprzyczyn nie pomyśleli jeszcze o nabyciu biletów ostatnią szansą ich zdobycia za pośrednictwem Związku (przy
pomocy Ambasady Francuskiej) jest przesłanie do dnia 9 grudnia stosownego zapotrzebowania
zawierającego: imię i nazwisko zainteresowanego, datę i miejsce spotkania, występujące w nim drużyny i ilość potrzebnych biletów. (informację taką będzie można przekazać
także podczas spotkania w Cetniewie).
---17 listopada 2006--- Jeden z największych partnerów organizatorów Pucharu Świata Visa International ogłosiła
wczoraj nazwiska pięciu spośród największych rugbistów świata powołanych do "Zespołu
Sław Rugby" tej organizacji. Są to: Zinzan Brooke (Nowa Zelandia), John Eales
(Australia), Martin Johnson (Anglia), Philippe Sella (Francja) oraz Joel Stransky
(RPA). Zawodnicy ci stali się tym samym oficjalnymi rzecznikami Visa w zakresie
ogólnoświatowych działań sponsorskich, prowadzonych w związku z zaplanowanym na
2007 r. Pucharem Świata w rugby. Swoje niezwykle udane, ponad dziesięcioletnie
partnerstwo z organizatorami Pucharu Świata w rugby organizacja Visa przedłużyła w listopadzie 2005 r., uzyskując status Oficjalnego Partnera Ogólnoświatowego
oraz oficjalnego dostawcy usług płatniczych na czas Pucharu Świata w 2007 r. W ciągu nadchodzących miesięcy członkowie "Zespołu Sław Rugby" organizacji
Visa - którzy reprezentowali swoje kraje łącznie w 361 spotkaniach międzynarodowych, w tym w 61 meczach w ramach 13 cykli Pucharu Świata - wezmą udział w specjalnych,
transmitowanych w internecie konferencjach telewizyjnych i radiowych, gdzie opowiedzą o najważniejszych chwilach w swojej karierze i przytoczą wspomnienia z poprzednich
edycji Pucharu Świata w rugby. Zinzan Brook był członkiem zwycięskiego
zespołu Nowej Zelandii ("All Black"), który grając na własnym terenie
zdobył Puchar Świata w 1987 r. Uznawany za jednego z najlepszych graczy rugby w historii. Jon Eales dwukrotnie zdobywał Puchar Świata z reprezentacją
Australii ("Wallabies") - w Walii w 1999 r. (jako kapitan) i wcześniej w Anglii w 1991 r. Był kapitanem reprezentacji rekordową ilość razy. Martin
Johnson uważany jest za najbardziej zasłużonego kapitana reprezentacji Anglii,
którą poprowadził do zwycięstwa w Pucharze Świata w 2003 r. Phillppe Sella
ustanowił rekord świata w ilości występów w reprezentacji narodowej (111 razy w barwach Francji). Joel Stransky zdobył zwycięskie punkty dla Republiki
Południowej Afryki w finale Pucharu Świata 1995 r. Choć poprzednio ani razu na
zawodach międzynarodowych nie zagrał drop-goal (kopu z "kozła"), dokonał
tej sztuki właśnie w Johannesburgu, zapewniając RPA zwycięstwo nad Nową Zelandią
wynikiem 15-12 - po dogrywce. /źródło: Małgorzata Naylor - Visa International/ ---11
kwietnia 2006--- Ruszyła otwarta sprzedaż biletów na finały RWC 2007.
Wszyscy zainteresowani (nie tylko ci zgłoszeni przez krajowe Federacje) mogą dokonać
bezpośredniego zakupu za pomocą internetu.Wystarczy kliknąć na zamieszczony
poniżej baner by przenieść się na odpowiednią stronę internetową.
---27 października 2005--- Od 5 listopada
rusza sprzedaż biletów na mecze w finałach RWC 2007. Szczegółowe informacje dostępne
są na stronie www.france2007.org lub www.france2007.fr, w dziale "Ticketing".
Finały we Francji otworzy spotkanie gospodarzy ze
zwycięzcą eliminacji w Ameryce (7 września, Stade de France - St Denis), a zakończy
mecz finałowy rozegrany także na tym stadionie 20 października 2007 r. Szósty
Puchar Świata zostanie rozegrany na 12 stadionach. Uczestników będzie gościć 10
stadionów we Francji: Paryż, Marsylia, Lyon, St Etienne, Tuluza, Montpellier,
Bordeaux, Nantes, Lens i St Denis oraz stadiony w Cardiff i Edynburgu. Organizatorzy w porozumieniu z IRB postanowili, że 44 dni rywalizacji zostaną skoncentrowane w 3 tygodnie i 4 weekendy, by zapewnić zawodnikom minimum 14 dni odpoczynku w fazie grupowej. Aż 36 spośród 48 meczów zostanie rozegranych w weekendy i nie
będzie spotkań rozgrywanych o tej samej porze. Postanowiono także, że każde z miast będzie gospodarzem przynajmniej 3 spotkań, a jedynym wyjątkiem będzie Edynburg
- gospodarz dwóch meczów mistrzowskich. ---20 lipca 2005---
Osoby
zainteresowane nabyciem biletów na spotkania eliminacyjne i ćwierćfinałowe za
pośrednictwem Związku proszone są o niezwłoczne przesłanie swoich danych zawierających:
imię i nazwisko, datę urodzenia, adres korespondencyjny i mailowy, telefon kontaktowy,
przypuszczalną liczbę spotkań i biletów.