POLSKI ZWIĄZEK RUGBY

WYCHOWANIE - ROZWÓJ - JEDNOŚĆ - ZDROWIE - SZACUNEK - DYSCYPLINA -PRACA ZESPOŁOWA - SATYSFAKCJA

Menu

SONDA

Jaką rocznicę obchodzi w tym roku Polski Związek Rugby?

40-lecie 50-lecie 55-lecie 60-lecie

Wszystkich głosów 322

7.719.809 liczba odwiedzin od
01.01.2014

1980: Piętnastu ludzi na trawie08.04.2015

 
Wywiad Janusza Cieślińskiego (późniejszego Prezesa PZR 1981-1991) z trenerem reprezentacji Polski seniorów Ryszardem Wiejskim (1976-1989), materiał ukazał się w „Sztandarze Młodych” w 1980 roku, a nadesłał go Wiesław Woronko.
 
Janusz Cieśliński: Ilu ludzi gra, bądź uprawia rugby?
Ryszard Wiejski: Kilkuset mężczyzn.
 
Jak na kraj, który uczestniczy w rozgrywkach grupy A FIRA, czyli o nieoficjalne mistrzostwo Europy, to bardzo mało.
Na rugby bardzo trudno zdobyć pieniądze, nie mówiąc o sprzęcie czy bazie. Trudności obiektywne, to bariera której nie możemy pokonać.
 
Ile jest w Polsce klubów umożliwiających wegetowanie - bo innego słowa nie potrafię znaleźć - tej dyscyplinie?
W pierwszej lidze osiem, w drugiej od czterech do sześciu, bo te kluby na przemian zawieszają działalność, właśnie z braku środków. Ponadto prowadzą działalność trzy kluby szkolne.
 
Ciekaw jestem jak pod tym względem przedstawia się sytuacja w innych krajach zrzeszonych w FIRA?
We Francji działa 1712 klubów, w każdym kilka lub kilkanaście drużyn. Na południu Francji dyscyplina ta jest popularniejsza od piłki nożnej. W Hiszpanii 130 klubów, Holandii - 82, Włoszech - 246, Rumunii - 195, ZSRR - 230.
 
A Anglia, Nowa Zelandia i inne kraje słynące z posiadania doskonałych zespołów?
Anglia, Walia, Szkocja, Irlandia, Nowa Zelandia, Argentyna, Australia i szereg innych krajów nie należą do FIRA. W tych państwach rugby zalicza się do najpopularniejszych sportów, uprawiają tam rugby tysiące zawodników, w setkach i tysiącach drużyn. Faktycznie, najsilniejsze zespoły znajdują się poza FIRA, należą do drugiej międzynarodowej federacji, która zresztą nadaje ton tej dyscyplinie na świecie.
 
Czy w sytuacji tego sportu w naszym kraju w ogóle warto go rozwijać?
Moim zdaniem powinno się, zarówno ze względów sportowych jak i widowiskowych, zdrowotnych i kształtowania męskich charakterów. Rugby to gra, w której rozwijane są harmonijnie wszystkie mięśnie, sprawnie funkcjonują wszystkie układy i narządy wewnętrzne. Piłką gra się ręką i nogą, występują elementy mocowania, trzeba biegać i myśleć. Jest to sport łączący wiele innych dyscyplin. Można zatrzymywać przeciwnika rękami, ale nie wolno podstawiać nóg. Rugby to gra kontaktowa, dla twardych ludzi, ale przepisy w niej obowiązujące dobrze służą wpajaniu zasad fair play. Zresztą prawdziwy rugbista to sportowiec postępujący fair. Trzydziestu zawodników w obu drużynach stwarza fantastyczne widowisko. Są kraje, w których w rugby gra się w niemal każdej szkole. Patrząc historycznie w takiej np. Anglii, rugby było sportem obowiązkowym. Przynależność do klubu rugby była i jest nadal czymś wyróżniającym. Tradycje tego sportu na Wyspach Brytyjskich, w Australii czy Nowej Zelandii są nie mniejsze niż futbolu i mają tak samo wielu zwolenników oraz kibiców.
 
Czy trzy kluby szkolne w Polsce to sygnał zainteresowania się tą dyscypliną przez resort oświaty?
Mamy tam zwolenników, którzy doceniają znaczenie gier w upowszechnianiu sportu wśród dzieci i młodzieży, w tym również rugby. Ale żeby grać w rugby potrzebne są trawiaste place, których niestety mamy bardzo mało. Tereny wokół naszych szkół zostały skutecznie zabetonowali«.
 
Osobiście jestem zwolennikiem rugby ale zdaję sobie sprawę, iż w naszym kraju tradycje sportu wywodzą się z gimnastyki, niestety, co oznacza iż na jakieś radykalniejsze zmiany w zakresie gier należy czekać długo. Czy uczniowie w ogóle trafiają do rugby?
Trafiają, ale nie za często. Zanim zostałem trenerem kadry narodowej, prowadziłem zespół juniorów Budowlanych Łódź. Zdobyliśmy pięć tytułów mistrzowskich. Zgłaszają się na treningi chłopcy w wieku 15-16 lat. Ja osobiście ani razu nie powiedziałem takiemu kandydatowi, że się nie nadaje. Po prostu tak w sporcie nie można, a poza tym chętnych do rugby nie ma za wielu.
 
Rugby to sport, w którym można po roku treningów awansować do reprezentacji Polski.
Faktycznie, tak bywa. Przychodzą do naszego sportu ludzie w wieku 20-22 lat, a nawet starsi. Zdarza się i tak, że taki zawodnik jest silny, sprawny, ma predyspozycje do gry zespołowej, jest twardy, uprawiał wcześniej jakiś sport, np. ciężkoatletyczny. Taki zawodnik może awansować na pozycję filara w młynie, gdzie liczy się siła i ambicja. Jeśli np. reprezentant jest kontuzjowany, to wówczas powołuję do kadry właśnie takich „żywców”. Ale, żeby zrozumieć dobrze o co w tej grze chodzi i stać się rugbistą z prawdziwego zdarzenia, trzeba trenować sześć, siedem lat.
 
Czy praca trenera kadry daje mu satysfakcję, czy trener może zrealizować swoje zawodowe marzenia? 
Jestem fanatykiem tego sportu. Dla mnie praca z reprezentacją to wielka sprawa, niezależnie od warunków w jakich przychodzi nam pracować.
 
Interesująca jest zatem droga trenera reprezentacji do tego sportu.
Uprawiałem w szkole średniej różne sporty. Biegałem, grałem w siatkówkę, podnosiłem ciężary. Rugby poznałem podczas studiów w warszawskiej AWF. Przyjęto mnie na studia, w czym dużą rolę odegrał mój wzrost. Byłem najwyższy ze wszystkich studentów aż do czasu Zdzisława Ambroziaka. Namawiano mnie na grę w siatkówce. Ale podczas obowiązkowych zajęć poznałem rugby doszedłem do wniosku, że to mój sport. Po tygodniowym treningu już grałem w drużynie ligowej. Trzynaście lat uprawiałem ten sport. Rozegrałem w reprezentacji Polski 33 mecze w okresie 11 lat, nigdy nie byłem w reprezentacji rezerwowym. Dla mnie gra w drużynie narodowej była największym zaszczytem i wyróżnieniem. W poprzednich latach drużyna narodowa rozgrywała mało spotkań.
 
Czy to prawda, że w latach sześćdziesiątych zawodnicy dopłacali do wyjazdów na mecze międzypaństwowe, nie licząc klubowych?
Tak, pokrywaliśmy w całości albo w części koszty wyjazdów. Każdy z nas chciał grać i poświęcał się dla tego celu. Mnie ten sport „leżał” od pierwszego treningu, mogłem się wyładować i sprawdzić. A to przecież w sporcie liczy się bardzo. Dzisiaj, po łatach, mogę się przyznać, że nawet grając w reprezentacji nie bardzo rozumiałem ten sport, po prostu nie wiedziałem o co w nim chodzi. To dopiero przyszło po latach.
 
Brzmi w tym sentymentalna nuta.
Obecnie warunki stwarzane zawodnikom kadry są lepsze, aczkolwiek dalekie do dobrych. Np. reprezentant nie otrzymuje dożywiania ani nic, co by go wyróżniało spośród zawodników ligowych. Buty dla tego sportu reprezentant otrzymuje raz na dwa lata i to wcale nie znaczy, iż terminy są dotrzymywane. Ale już reprezentanci nie dopłacają do wyjazdów i mają ich dużo więcej.
 
Czy obecnie jest taka sama pasja uprawiania tego sportu jak przed laty?
U młodszych kadrowiczów tak - u starszych nie. Ale ja to rozumiem.
 
Chciałbym i ja zrozumieć.
Rugby to jeden z ostatnich sportów amatorskich w pełnym, rozumieniu tego słowa. Zawodnicy uczą się, studiują albo pracują i trenują. W większości klubów pierwszoligowych najlepszych. Jeśli uda mi się trenuje się cztery razy w tygodniu, bywa że mniej. Zresztą w klubach pierwszoligowych, chyba poza Skrą, nie ma trenerów na pełnym etacie. Starsi zawodnicy, ci którzy decydują o wartości reprezentacji, mają na głowie obowiązki zawodowe i rodzinne. Niechętnie zwalniają się na zgrupowania i mecze - oni z rugby nie żyją, więc nie mogą się sportowi poświęcić bez reszty.
 
Czy to znaczy, iż trudno zebrać w jednym terminie wszystkich najlepszych?
Właśnie to. Najpierw trudno zachęcić mężczyzn o określonych warunkach fizycznych i psychicznych, a następni« trudno zgromadzić ich w jednym czasie i miejscu. Nigdy nie mam do dyspozycji wszystkich najlepszych. Jeżeli uda mi się czołowych graczy powołać na dwa zgrupowania rocznie dwutygodniowe, to i tak dobrze. A przecież bez tych zgrupowań nie można stworzyć drużyny reprezentacyjnej. Inny problem polega na tym, że obecnie w polskim rugby nie ma kandydata na lidera drużyny narodowej. Nie ma gracza, który nadawałby ton grze reprezentacji..
 
A jednak reprezentacja Polski utrzymuje się w grupie A rozgrywek FIRA.
W roku 1975 nasz zespół awansował do grupy A. Od roku 1976 prowadzę drużynę narodową. Nie spadliśmy w tym czasie z grupy A , ale zawsze walczymy o utrzymanie się z najwyższym trudem, no może poza sezonem 1977/1978, kiedy to w rozgrywkach zajęliśmy czwarte miejsce.
 
Ile razy prowadził pan reprezentację. I co w tym okresie uważa pan za największe sukcesy?
41 razy prowadziłem reprezentację narodową. Więcej meczów przegraliśmy, niestety, ale tak wynika z układu gier FIRA. Rokrocznie gramy z Francją, Rumunią, ZSRR i Włochami, a to bardzo silni przeciwnicy, Największe sukcesy, to wygranie po raz pierwszy z Hiszpanią w 1976 (17:14 w Białymstoku) i po raz pierwszy z Włochami w 1977 (12:6 w Warszawie).
 
Czy w obecnych rozgrywkach utrzymacie miejsce w grupie A?
Wszystko zależy od meczu z Marokiem w Polsce, który rozegramy 27 kwietnia (wygrana 28:13 w Bytomiu). Jeśli wygramy, pozostaniemy w tej grupie, w której obok nas i Maroka grają Francuzi. Rumuni, Włosi i rugbiści ZSRR.
 
Co przeszkadza rozwojowi rugby w Polsce?
Brak klubów chętnych zakładania nowych sekcji. Nie ma boisk. Tylko cztery kluby mają boiska do gry. Brakuje szkoleniowców, mimo iż AWF opuściło wystarczająco wielu fachowców. Jednak nie stwarza się im warunków aby poświęcili się wyłącznie temu sportowi. Poza tym nasze rozgrywki prowadzą słabi na ogół sędziowie, nie rozumiejący zmian zachodzących w tej dyscyplinie, a to szkodzi reprezentacji.
 
A na czym polegają te zmiany?
Rugby stało się sportem kontaktowym, siłowym, drużyny są cięższe. Kiedyś - wedle szkoły francuskiej - grało się w rugby lateralne, bezkontaktowe. Piłka wędrowała od rąk do rąk, aż do wyrobienia przewagi. Decydowała wówczas gra ataku. Obecnie losy gry spoczywają w młynie, który swoją siłą robi wyłomy w szeregach przeciwnika i zdobywa punkty.
 
Jak prezentuje się obecnie młyn z prawdziwego zdarzenia?
Młyn składa się z trzech linii graczy. Filarzy z pierwszej linii mają po 185 cm wzrostu i ważą po 105 kg. Druga linia to atleci po 195-200 cm wzrostu o wadze powyżej 100 kg, trzecia linia to zawodnicy nie schodzący poniżej 185 cm. Takie młyny spotyka się nagminnie w Nowej Zelandii, Australii, Francji, ZSRR, Anglii i innych krajach. My takiego młyna nie mamy.
 
Co należałoby pana zdaniem zrobić aby rugby miało w Polsce właściwe warunki rozwoju?
Powiem o trzech sprawach, aby nie sporządzać długiej listy. Należałoby może stworzyć drużyny lub chociażby drużynę w wojsku. Byłaby ona tania, bo wydatki dotyczyłyby wyłącznie spraw szkoleniowych. Wielu dobrych graczy, w tym reprezentantów, przestaje trenować odbywając służbę wojskową i już do rugby nie wraca. Z jednego poboru, np. tegorocznego, można by stworzyć drużynę walczącą o mistrzostwo Polski. Poza tym brakuje przyrządów umożliwiających szkolenie. np. pracy młyny. Nie ma też materiałów ujednolicających szkolenie. Naszej dyscyplinie nie trzeba wiele, a wydaje mi się, że zasługuje ona na większe zainteresowanie, nie tylko wśród kandydatów na sportowców ale także władz.
 
Dziękuję za rozmowę.
 
Prezes Krzysztof Liedel w Komisji Sportu i Turystyki BCC Zmiany w regulaminach Licencji Trenerskich

NAJBLIŻSZY MECZ

vs
Holandia Polska

Rugby Europe Trophy
Amsterdam, 03.03.2018

Informacje dla MEDIÓW

NAJBLIŻSZY TURNIEJ

Kadra Narodowa Kobiet w Dubai 7's
ZEA, 30.11.2017 - 01.12.2017

Tabela Ekstraligi

1 Budowlani Łódź SA 14 59
2 MKS Ogniwo Sopot 14 57
3 MKS Pogoń Siedlce  14 56
4 RC Lechia Gdańsk 14 35
5 RC Arka Gdynia 14 32
6 KS Budowlani Lublin 14 25
7 RzKS Juvenia Kraków 14 5
8 KS Budowlani Łódź 14 5

 Wyniki

SONDA

Jaką rocznicę obchodzi w tym roku Polski Związek Rugby?

40-lecie 11% 50-lecie 5% 55-lecie 6% 60-lecie 78%

Wszystkich głosów 322

7.719.809 liczba odwiedzin od
01.01.2014